Szłaś ulicami Londynu. Tylko ty i muzyka. Od kąt się
przeprowadziłaś z rodzicami często to robiłaś. Uwielbiałaś ten stan. Ulubiona
piosenka i czujesz się jak byś była we własnym teledysku. Ubrałaś się w jeansy,
koszulę w kratę i do tego full capa. No i swoją miłość, czyli trampki. Szłaś
tam gdzie Cię nogi poniosły. Czyli do parku. Usiadłaś na ławce i przyglądałaś
się przechodnią. Nagle usłyszałaś piski dziewczyn. Wstałaś jak oparzona z ławki
i zobaczyłaś pięciu biegnących chłopaków. Gdy skręcili w ścieżkę gdzie
siedziałam dziewczyny przez chwilę się rozglądały, a chłopaki klapnęli na ławkę
i odpoczywali. Patrzyłaś po nich i nie wiedziałaś, co zrobić. Kojarzyłaś ich,
ale nie wiedziałaś skąd.
- Em sorki, że pytam, ale wy jesteście jacyś sławni czy coś?
– spytałam a oni popatrzyli na mnie jak na głupią. – No co?
- One Direction.
- A – klasnęłam w dłonie. – wiedziałam, że was skądś znam
tylko nie mogłam sobie przypomnieć skąd. – chłopcy się zaśmiali.
- Wiesz to dla nas lepiej, bo nie jesteś jakąś szaloną fanką
jak tamte. – wyjaśnił Liam.
- No a skąd macie tę pewność? – poruszyłam zabawnie brwiami.
- Chłopaki spierdalamy! – krzyknął Niall a ja momentalnie
wybuchłam śmiechem.
- Niall idioto, ona nie jest taką fanką jak tamta skoro nie
wiedziała dokładnie, kim jesteśmy. – mówił Louis.
- Hahahahaha. Sorki. Tak w ogóle to [T.I] . – powiedziałam i
uśmiechnęłam się.
- Nasz chyba znasz. Ale na wypadek się przedstawimy. Liam.
- Louis.
- Niall.
- Harry.
- Zayn.
- Nie no imiona wasze znam, ale … - zacięłam się. – no dobra
nie do końca.
- hahaha. Spoko. To może chcesz iść z nami do MilkShake
City? – zaproponował Liam.
- W sumie to nie mam nic w planach. Więc chętnie.
Wyszliśmy z parku i wygłupiając się, śmiejąc w dobrych
humorach doszliśmy do MilkShake City. Weszliśmy zamówiliśmy po Shaku i zajęliśmy miejsca w kącie, aby nikt nie
rozpoznał chłopaków. Poznałam chłopców od innej strony. Tej której są naprawdę.
- My tu gadu gadu tak o sobie a może teraz ty coś nam
powiesz? – spytał Niall.
- Hmm a co chcecie konkretnie wiedzieć.
- Wszystko. – powiedział Lou.
- Dobra. Więc przeprowadziłam się tutaj nie dawno. Jakieś 2
tygodnie temu. Codziennie o tej samej porze chodzę na spacery. W poprzedniej
szkole nie miałam przyjaciół z resztą w tej też nie mam. Zawsze muszę zdawać
się na siebie. W szkole zazwyczaj byłam wyśmiewana, bo nie nosiłam markowych
rzeczy, nie miałam chłopaka. Gdy się dowiedzieli, że się przeprowadzam do
Londynu udawali moich przyjaciół a tak naprawdę, obrabiali mi cztery litery.
Jednym z powodów, dla których się tu przeprowadziłam był taki, że rodzice
znaleźli lepsze płatne pracę … no to tyle chyba wystarczy. – skończyłam swój
monolog. Każdy z chłopców miał smutną minę a siedzący obok mnie Liam przytulił.
- Teraz masz nas. – wyszeptał.
- Dziękuję. – odszeptałam i już chciałam wybuchnąć płaczem,
ale coś mnie powstrzymało.
- To przykre… - stwierdził Harry.
- Ale nie martw się. – zaczął Niall.
- Teraz masz nas. – kontynuował Zayn.
- Piątkę zwariowanych, szalonych, uśmiechniętych przyjaciół.
– skończył Tommo.
- Dziękuję. – powiedziałam, po czym podeszli do mnie i
zrobiliśmy zbiorowego Misiaka.
- Dobra, to ja się już będę zbierać.
- Odprowadzimy Cię. – powiedzieli równo.
- Dobra. – odpowiedziałam, bo w sumie co mi szkodzi ? No nic. Chyba mnie nie zgwałcą. Wyszliśmy i
powiedziałam chłopcom gdzie mieszkam.
- Ale po drodze mnie nie zgwałćcie. – powiedziałam śmiejąc się.
- Nie mogę Ci tego obiecać. – poruszał zabawnie brwiami
Harold.
- Harry! – krzyknął Louis. – nie strasz naszej przyjaciółki.
– pogroził palcem.
- Dobra, dobra. – podniósł ręce w geście obronnym.
- Naszej przyjaciółki
jak to fajnie brzmi. – powiedział pod nosem Louis, na co się zaśmiałam. W
takich samych nastrojach jak doszliśmy do MilkShake City doszliśmy do mojego
domu.
- To tutaj. – pokazałam na skromny domek.
- Może chciałabyś jutro do nas wpaść? Zrobilibyśmy jakiś
wieczorek filmowy, albo coś? – spytał Zayn
- W sumie, czemu nie. – uśmiechnęłam się promiennie.
- Okey, to któryś z nas po Ciebie wpadnie. – powiedział Lou.
-Dobrze. – uśmiechnęłam się promiennie. Przytuliłam się z
każdym po kolei i weszłam do domu. Zdjęłam buty i poszłam do swojego pokoju.
Włączyłam laptopa weszłam szybko na fb i TT, ale nic ciekawego nie było, więc
wyłączyłam i poszłam się wykąpać. Gdy
wyciągałam telefon ze spodni wyleciałam mała karteczka z napisem: „ Mam
nadzieję, że się odezwiesz przed wieczorkiem filmowym, Liam xx” a pod tym rząd
cyferek. Zapisałam numer i weszłam pod prysznic. Próbowałam sobie poukładać w
głowię, co się dziś stało i nadal nie mogłam uwierzyć. Po orzeźwiającym
prysznicu przebrałam się w ciuchy służące za pidżamę i położyłam się na łóżku
pisząc sms do Liam’a: „ Hmm no wiesz nie wiem czy się odezwę. Ale skoro piszę
to pewnie tak. ;) [t.i.] xx” nie musiałaś czekać a dostałaś odpowiedź: „ Ooo
miło, że się się odezwałaś. ;) Ustaliliśmy z chłopakami, że ja jutro po Ciebie
wpadnę, odpowiada Ci?” Mimo wolnie się uśmiechnęłaś: „ Czy mi pasuję pytasz? No
powiem Ci, że to bardzo i w głębi duszy na to liczyłam. ;P” Liam: „ Aaa czyli
ja podobam Ci się z całej piątki, zgadłem?”. Cholera przejrzał mnie: „ Możliwe.
; ) Dobranoc Liam ;*” Odpisał szybko: „ Czyli mam rację ^^ Dobranoc ;*”. Nim się obejrzałam już zasnęłam.
*Następnego dnia*
Wstałam po godzinie 10. No ludzie w końcu sobota. Ogarnęłam się
szybko, założyłam dresy, jakąś białą koszulkę z napisem i czarne trampki. Włosy
natomiast związałam w niedbałego koka. Około 11 zeszłam na dół na śniadanie. Powiedziałam
mamię o wczorajszym dniu, że poznałam One Direction i o ty, że zaprosili mnie
na wieczorek filmowy. A znając ich to ten wieczorek filmowy zamieni się w noc. Mama
pozwoliła bez żadnych przeszkód. Podziękowałam jej całusem w policzek i
zabrałam śniadanie do siebie. Odpaliłam laptopa weszłam na Fb i TT i różne te
portale społecznościowe, poczytałam blogi i tak minął mi czas do jakiejś 16
kiedy dostałam sms: „ Będę po Ciebie za 20 minut. Weź ciuchy na zmianę, bo
zostajesz u nas na noc ;P” odpisałam krótkie „ok. ; )”. Wzięłam pierwszą lepszą
torbę i spakowałam do niej potrzebne rzeczy. Równo z dzwonkiem zeszłam na dół.
- Heej. Gotowa? – spytał.
- Heej. Emm tak. – uśmiechnęłam się.
- Maamoo! Ja już idę.! – krzyknęłam.
- Baw się dobrze! – odkrzyknęła.
- Dzięki! – powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Szliśmy w milczeniu. Trochę krępujące to było. Nagle Liam
się odezwał.
- Em. [T.I.] wiem, że krótko się znamy, ale jak wczoraj
opowiadałaś, nam o sobie, o tym jak z nami rozmawiałaś w parku o tym jak się
wczoraj żegnaliśmy no i jak pisaliśmy wczoraj trochę. No i chciałbym Ci
powiedzieć, że … - przerwał. – wiem też, że krótko się znamy, ale ja… - znów
przerwał. – zakochałem się w Tobie. – powiedział i spuścił głowę.
- Liam… - zaczęłam.
- Tak wiem ty do mnie tego nie czujesz. Zapomnijmy o tym.
- Daj mi dokończyć.
- Dobrze.
- Kocham Cię. – nic już nie odpowiedział tylko złączyliśmy
się w pocałunku. Do willi chłopców doszliśmy w radosnych humorach, trzymając
się za ręce i co chwilę wybuchając śmiechem. Weszliśmy do domu i wszyscy
rzucili się na mnie. Każdego z osobna przytuliłam a potem się zaczęło.
Jesteście razem? Od kiedy ? Czemu my nic
nie wiemy? I oczywiście gratulowali i życzyli szczęścia.
- Wiecie co my pójdziemy na górę nacieszyć się sobą, bo
przecież za tydzień w trasę wyjeżdżamy. – powiedział Liam.
- A racja. To idźcie gołąbeczki. – powiedział Harry. Tak jak
kazał tak zrobiliśmy.
- Serio jedziecie za tydzień w trasę? – spytałam smutna.
- Tak, ale to tylko na miesiąc. Szybko minie zobaczysz. –
powiedział i cmoknął mnie w policzek.
- To co może coś obejrzymy? – zaproponował.
- Dobra, co proponujesz?
- Trzy metry nad niebem. – uśmiechnął się.
- Jestem za! – Liam włączył film i wtuleni w siebie
zasnęliśmy.
*Jakiś czas później*
Z Liam’em wspaniale nam się układa. Mimo, że wyjeżdża w
trasy koncertowe to i tak codziennie do mnie dzwoni, pisze sms i rozmawiamy na
Skype. Mam ucieszyła się, że mam takiego chłopaka i powiedziała tak: „ Takiego
to ze świecą szukać.” No wiecie praktycznie we wszystkim mi pomaga, więc nie
opuszczam się w ocenach. Siedzi u mnie całymi dniami a jak tylko może to i na
noc, przez co musiałam mu odstąpić jakąś szafkę z ubraniami, dla niego. Aktualnie chłopaki są w trasie, ale nie byle
jakiej. Polish Directioner nareszcie udało się wywalczyć trasę po ich kraju. Przez
cały miesiąc mają pojawić się w większości miast. Szczerze ? Cieszę się razem z
nimi, bo najbardziej starali się o chociaż by jeden koncert. I spełniają swoje
marzenie…
I to chyba będzie już ostatni imagin.
Na ten miesiąc oczywiście.
Wyjeżdżam jutro w nocy, więc możliwe, że uda mi się napisać
jeszcze jutro jaki.
Piszcie, z kim byście chcieli.
Wracam dopiero 7.08 , ale pewnie
w wolnej chwili jeśli znajdę będę pisać.
~Olly.



