niedziela, 26 maja 2013

#5 Niall :)



Może zaczniemy od początku. Masz 16 lat i mieszkasz w Polsce. W szkole nie jesteś lubiana, a to wszystko przez to, że nie masz markowych rzeczy. A najbardziej boli to, że wśród nich jest twoja była przyjaciółka. No i jeszcze jedna sprawa, z której byłaś wyśmiewana. One Direction. Tak kochałaś ich. No, ale przejdźmy już dalej. Pewnego dnia jak wróciłam ze szkoły mama powiedziała, że znalazła lepszą pracę, ale musimy się wyprowadzić. Bilety już były przysłane. W sumie nic Cię tu nie trzymało bo i tak nie miałaś przyjaciół. Wylot mieliście jutro o 16. Nie czekając po biegłaś na górę pakować się. Spakowałaś wszystkie ciuchy, płyty, ulubione książki i po jakiś trzech godzinach pakowania samych rzeczy, ciuchów i rzeczy toaletowych prawie skończyłaś. Resztę postanowiłaś dopakować jutro. Położyłam się i nie wiadomo, kiedy zasnęłam. Obudziłam się rano grubo po 9, więc szybko dopakowałam rzeczy, ogarnęłam się i spakowałam do torby podręcznej rzeczy, z których będę używać w samolocie czyli laptop, słuchawki i iPhone. Taakk mam iPhona mama sprezentowała mi Go na ostatnie urodziny. Miło to było z jej strony, bo wiedziała ile to dla mnie znaczy. Po jakiś kolejnych tym razem dwóch godzinach zeszłam na dół tylko z dwoma walizkami i torbą podręczną. Dopakowałam buty i poszłam na późne śniadanie. Mama zeszła jakieś 10 minut po mnie i od razu zadzwoniła po taksówkę. Szybko zjadłyśmy śniadanie i wyszłyśmy przed dom czekając na taksówkę.
- Mamo a tak w ogóle to dokąd lecimy?
- Do Londynu.
- Serio? To świetnie. Poznam nowych znajomych, może.
- [t.i] nie martw się w tej nowej szkole, co teraz pójdziesz na pewno tak nie będzie i obiecuję Ci to, że pojedziesz na koncert One Direction. Co ja gadam obie pójdziemy. – powiedziała i akurat podjechała taksówka. A nie mówiłam wiem, że moja mama jest inna niż wszystkie, bo też jest ich fanką. Często jak leci w telewizji jakaś piosenka to podkręcamy, na Full i śpiewamy razem. Moja mama wyróżniała się od innych. Czasem myślałam, że to taka moja własna przyjaciółka. Kiedy dojechaliśmy na lotnisko zapłaciliśmy za taksówkę i udaliśmy się na odprawę. Czekając na lot w Cafè po pijając kawę. Postanowiłam, że dowiem się czegoś o nowej pracy mojej mamy.
- Mamo a ty w ogóle to co tam będziesz robić ?
- Będę pomagać stylistce, bo nie może dać sobie razy a jak zdecyduję, że jestem dobra to zostanę przydzielona już do swojego zespołu czy tam nie wiem w każdym razie gwiazdy i wtedy ty po szkol będziesz mogła mi pomagać.
- Woo to mamo od gwiazd to bierz mi autografu. – powiedziałam i puściłam jej oczko.
- Dobrze. – zaśmiała się. Dokończyłyśmy kawę i poszliśmy już w stronę wejścia do samolotu. Może twoja mam pozna One Direction albo 5SOS. Wo fajnie by było. No, ale na razie o tym nie myślę. W trakcie lotu przypomniało mi się pytanie jeszcze skierowane do mamy.
- A gdzie będziemy mieszkać ?
- No przez około 2 tygodnie mamy wynajęty pokój hotelowy, bo to wszystko zależy jak pójdzie mi u tej stylistki Lou.
- Lou?!
- No też jestem zdziwiona. Najbardziej kojarzy mi się z ICH stylistką. – tak jak jesteśmy w miejscach publicznych to mama podkreśla słowo ICH, że chodzi jej już wiecie, o kogo.
- Mamo może ty będziesz stylistką chłopców? Będę mogła iść z Tobą najpierwsze spotkanie. Proszęęęę – Le oczka ze Shrek’a.
- Pewnie skarbie. Mamy je jutro o 16 akurat to pójdziemy na miasto i a zakupimy Ci potrzebne rzeczy do szkoły. – uśmiechnęła się czytając gazetę.
- Ok., ok. – włączyłam laptopa i weszłam na TT tylko tam miałam znajomych i mama o tym wiedziała. Tweetnęłam: „ Właśnie jestem w drodze do Londynu. Moja mama będzie stylistką jakiejś Lou może z 1D.” Od razu dostałam odpowiedzi od moich Twitterowych przyjaciółek, że mi zazdroszczą a ja że jak coś wezmę dla nich autografy. Po pisałam z nimi jakiejś 30 minut a potem z mamą oglądałyśmy zdjęcia chłopców z wczorajszego koncertu.
- Wiesz myślę, że powinnaś napisać, ze wylatujesz do Londynu.
- Tak sądzisz?
- No tak. Może będą mieć do Ciebie jakiś szacunek. Albo i nie, ale to wtedy usuniesz post.
- A no racja. – powiedziałam i tak zrobiłam. Po napisaniu od razu wylogowałam się i wyłączyła laptopa. Zrobiłam sobie z mamą zdjęcie w samolocie i wstawiłam na Instagrama. Akurat jak wstawiłam pojawił się komunikat, aby zapiąć pasy. Po jakiś 10 minutach wylądowaliśmy i poszliśmy odebrać bagaże. Taksówka na nas już czekała przed lotniskiem, co gwarantowało szybką drogę do hotelu.
- Jak tu pięknie aż chciałoby się jeszcze dziś pójść na spacer.
- Masz to jak w banku. – powiedziała z uśmiechem.
- Serio? – mama pokiwała twierdząco głową – to przejdziemy się dziś do Big Bena. – powiedziałam z zaciszem na twarzy. Mama się tylko zaśmiała. Po 10 minutach byliśmy już pod hotelem. Nie ukrywam, że było dużo fanek. Ale, po, co? Przecież nie ma jakiejś gwiazdy czy coś. Weszłyście do hotelu i otrzymałyście z mamą pokój 68, bo obok nas są specjalni goście czy coś takiego. No nic. Zabrałyśmy walizki i ruszyłyśmy w stronę pokoju. Gdy weszłyśmy to nie był pokój tylko apartament, w którym się zakochałyście. Wyszłaś na balkon i zrobiłaś zdjęcia swoim telefonem. Miałaś piękny widok na Big Bena. Zawsze o takim marzyłaś.
- Żeby ty było inaczej i miała jakiś przyjaciół. – powiedziałaś do siebie.
- Na pewno będziesz mieć. – powiedział Blondyn w zielonym Full Capie.
- O przepraszam nie wiedziałam, że tu jesteś.
- Nie spoko. Tak w ogóle to Niall Horan ale cicho. – zasłoniłaś sobie buzię ręką żeby nie pisnąć. Na co Horan się zaśmiał.
- No to masz już jednego znajomego i niebawem przyjaciela. – powiedział z uśmiechem.
- [t.i.]. – uśmiechnęłaś się. – no to już coś. Doobra to ja idę się rozpakować. Do potem. – pomachałaś na odchodnym. W pokoju powiedziałaś mamie kto ma obok was pokój i tak samo jak twoja była jej reakcja. Po jakiejś godzinie  byłaś już rozpakowana. Miałaś iść z mamą na spacer, ale nie wyszło, bo mam zasnęła za zmęczenia. Więc napisałaś jej kartkę jak by wstała wzięłaś klucze i wyszłaś. Właśnie szłaś przez korytarz kiedy wpadł na Ciebie jakiś Blond osobnik.
- O przepraszam. Zamyśliłem się.
- Nic się nie stało.
- Aaa gdzie idziesz?
- Aaa na spacer. – odpowiadałaś tak samo jak on.
- Aaa mogę iść z Tobą?
- Aaa możesz iść, ale już kończymy z tym AAA przed początkiem wypowiedzi.
- Haha okey.
- Ale chwila jak wyjdziemy głównym wyjściem rozpoznają Cię i będą plotki, że masz dziewczynę i tak dalej.
- Wyjdziemy tylnym wyjściem.
- A no spoko. Nie pomyślałam. – poszłaś za Horanem i wyszliście tak jak miał w planach przed Big Benem. A potem na spacerek po parku. Cały czas rozmawialiście o sobie. Dowiadywałaś się o nim nowych rzeczy. Zawsze z zespołu One Direction podobał Ci się Nialler. A teraz tym bardziej. Około jakiejś 23 postanowiliście wracać do hotelu, bo zrobiło Ci się zimno.
- Proszę. – okrył Cię swoją bluzą.
- Ale Tobie będzie zimno.
- Nie martw się o mnie. Dam sobie radę. – zaufałaś mu. Wróciliście tą samą drogą, co przyszliście. Pod drzwiami pożegnałaś się z Horanem i wymieniłaś numerami. Jeszcze jakieś pół nocy pisałaś z nim o różnych pierdołach. Aż w końcu około 3 rano już powiedział żebyś poszła spać, bo i tak się spotkamy jutro. Miło mi było, że się tak o mnie troszczy. Miło też było z jego strony jak pozwolił Ci zostawić jego bluzę. Nie ukrywałaś, że spałaś w nią w tulona. Pachniała nim… Około 13 mama zrobiła mi pobudkę. Ogarnęłaś się w jakąś godzinę, więc nie było szansy teraz na zakupy. Poszliście na obiad do bufetu a potem na spacerek i od razu do studia. Nie wypuszczałaś telefonu z rąk. Cały czas patrzyłaś czy nie dostałaś wiadomości.
- A z mim to się wczoraj poszło na spacerek, hm?
- A spotkałam po drodze Niall’a i z nim.
-Mhm. No to wyjaśnia, dlaczego masz jego bluzę i nie opuszczasz telefonu na krok.
- Oj tam oj tam. Przecież dobrze wiesz, że Niall podoba mi się najbardziej.
- No wiem, wiem. Chodź już, bo się spóźnimy. – punktualnie o 16 znalazłyśmy się w pokoju stylistki Lou, ale nie była w pokoju sama była z Lux. Tak jak myślałam była to stylistka One Direction. Z jednej strony się ucieszyłam bo zobaczę Niall’a, ale z drugiej smutna bo chłopaki mogą poznać jego bluzę.
- Lou poznaj moją córkę [t.i].
- Miło Cię poznać [t.i.] – powiedziała Lou
- Ciebie również. Będę mogła też czasami pomagać ?
- No pewnie masz bardzo fajny styl. Tylko taki troszeczkę …
- Nie markowy?
- Niee. Chciałam powiedzieć podobny do Horana.
- No właśnie a gdzie chłopcy? – wtrąciła mama. Uff chwała jej za to.
- Em zaraz powinni przyjść. Są właśnie na próbie. – to zmieniło fakt, że nie pisał pomyślałaś. Z moich rozmyśleń  wyrwali mnie wchodzący do garderoby roześmiani chłopcy.
- Chłopcy poznajcie Emily, która będzie mi pomagać przez dwa tygodnie i jej córkę [t.i.].
- Liam.
-Harry.
-Zayn.
-Louis.
-Niall .
- Miło Was poznać. –powiedziała mama.
- Was również – powiedział Liam.
- Okey chłopaki. Koncert za godzinę, więc mało czasu. [t.i.] ty zajmiesz się Liam’em i Niall’em . Ty Emi Harry’m i Louis’em. A ja Zayn’em.
- Okey. – powiedziałyśmy równo z mamą.
Chłopcy poszli do swoich garderób. Postanowiłam, że najpierw zacznę od Liam’a.
- Heej jak Ci idzie?
- Czeeeść. Fatalnie. Nie mam pomysłu w co się ubrać.
- Hmm. Załóż tą bluzkę i bluzo-kurtkę jak ja to mówię do tego czarne jeansy plus białe Converse.
- Woo dzięki. Poczekaj przebiorę się i ocenisz.
- Ok, ok.
- Ej a powiedz mi coś. Podoba Ci się Niall? – spytał Liam przebierając się.
- No, że tak powiem tak.
- Haha tak myślałem.
- Ej no dzięki, że się ze mnie śmiejesz. – powiedziałam.
- Ej tylko nie o to chodzi, bo Nialler dziś cały czas opowiadał o dziewczynie, z którą był na spacerze, że mieszka w tym hotelu i wiele innych rzeczy, ale Ci nie powiem, bo nie mogę. – wystawił język wychodząc z przebieralni.
- Podwiń trochę rękawy. – zrobił o co prosiłam. – Ooo tak lepiej. Dobra to teraz idę do Horana. – wystawiłam język w jego stronę i wyszłam. Zapukałam jak to przyszło na kulturalnego człowieka i weszłam. Blondyn stał przy szafie i myślał. Gdy tylko zauważył, ze weszłam zawołał. – Pooomóóóóż. – zaśmiałam się z jego reakcji i podeszłam do szafy. – Już, już. – Chwyciłaś w dłonie niebieskie spodnie z suwakami po boku i lekkim krokiem, czerwoną kurtkę, białą koszulkę i białe buty za kostkę. -  Proszę. Czekam.
- Dobrze. – uśmiechnął się i wszedł do przebieralni. Po jakiś 10 minutach wyszedł z niej uśmiechnięty.
- Em jest okey. Wyglądasz ładnie. – uśmiechnęłaś się.
- Bo miałem dobrą stylistkę.
- No czy ja wiem.
- [t.i], bo muszę Ci coś powiedzieć. – zaczął i podszedł bliżej. – znam Cię może i krótko, ale serce  pod powiada żebym to zrobił. Ehh – wziął oddech. – Kocham Cię. Zostaniesz moją dziewczyną? – dokończył nie pewnie. Ja nie mogąc nic powiedzieć pokiwałam twierdząco głową z uśmiechem. Horan nie czekając na zaczął mnie całować co odwzajemniłam.  – Chodź, bo się spóźnisz i będzie moja wina.
- Mam jeszcze 20 minut. Chodź. – złapał mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju. Poszliśmy do garderoby Lou. Niall nie puszczał mnie za rękę jak bym mu miała uciec.
- Spokojnie nie ucieknę Ci. – powiedziałam z rozbawieniem w głosie.
- Niall!! – krzyknął Liam i zaczął iść w naszą stronę. – To ja czekam w środku. A wy sobie pogadajcie. – powiedziałam i weszłam do garderoby. Chłopcy już byli w komplecie brakowało tylko właśnie Payne i Horana. Rozmawiałam z Lou jakie ubrania dla nich wybrałam i dała mi też kilka wskazówek, kiedy nagle poczułam czyjeś dłonie na tali. – Tęskniłem wiesz? – wymruczał mi do ucha. – Ja też. – powiedziałam, po czym odwróciłam się do niego przodem i pocałowaliśmy się. Nie przeszkadzało nam to, że był ktoś w pokoju. Liczyło się to, że jesteś teraz wreszcie szczęśliwa. Mieliście jeszcze jakieś 10 minut, więc ruszyliście już za kulisy. Ilość fanów, dla jakich grają fani jest zdumiewająca. Przytuliłam się do mojego chłopaka, bo jakoś zrobiło mi się słabo jak pomyślałam ile może być hejtów.
- Mała wszystko gra?
- Yyy trochę mi słabo.
-Chodź usiądziesz na kanapie i napijesz się czegoś – z pomocą Horana doszłam do niej. Chłopcy od razu przerwali bitwę żelkową i podeszli do mnie. I tego chciałam uniknąć.
-Chłopcy za minutę chodzicie. – powiedział menadżer.
- Idźcie ja się nią zajmę. – powiedziała mama. Chłopcy jeszcze mnie przytulili a Niall dał buziaka i poszli na scenę.
- Cieszę się skarbie, że to właśnie Niall. – powiedziała mama z uśmiechem.
- Ja też mamo, ja też. – uśmiechnęłam się.
Niall zawsze pod koniec piosenki patrzył czy wszystko gra. Nawet dostał pytanie, dlaczego patrzy tak. A on na luzie z uśmiechem powiedział, że JEGO DZIEWCZYNA źle się poczuła i patrzy czy wszystko gra bądź poczuła się lepiej. No a kolejnym było to żeby mnie przyprowadził. Od razu pokręciłam przecząco głową. Jednak nie. On musiał to zrobić.
- Czekajcie. – Niall podał mikrofon Liam’woi a ten zaraz powiedział. – zachęćmy [t.i.] – i jak Myślice, co zrobiły fanki? Tak krzyczały moje imię. No to teraz nie miałam wyboru. Chwyciłam rękę Blondyna i wyszłam z nim. Przed tym rzuciłam krótkie ‘’Nie żyjesz” na, co się zaśmiał. No, ale już tak skrótem. Fanki mnie zaakceptowały. Nie było hejtów na mnie, z czego się ucieszyłam. Teraz jesteśmy szczęśliwi i dziś idziemy na rocznicową kolację. Tak jestem z Niall’em Horanem, mam szóstkę niesamowitych przyjaciół i wreszcie jestem szczęśliwa.

I proszę bardzo kolejny imagin.
Uwaga pod tym postem zbieram zamówienia. 
Jak piszesz z anonimka podpisz się dla kogo.
Dziękuję to tyle. :) 

piątek, 17 maja 2013

#4 Harry :)



Siedziałaś w parku. Alejkami przechodziły zakochane pary. A ty. Siedziałaś sama. Ale nie przeszkadzało Ci to, bo zawsze powtarzałaś sobie, że jeśli jesteś sama to ten Pan tam na górze w niebie zostawił właśnie dla Ciebie kogoś wyjątkowego.  Siedziałaś myśląc aż w końcu przypomniało Ci się, że masz aparat w torbie a wiosna to idealna pora, aby robić zdjęcia w plenerze. Wyjęłaś Go a torbę przepasałaś sobie przez ramię i ruszyłaś. Nad jeziorem stała jakaś para. Całowali się, więc postanowiłaś z ukrycia zrobić im zdjęcie. A co Ci szkodzi. Po tym jak zrobiłaś zdjęcia para zaczęła się kłócić a chłopak dostał z liścia. Zrobiło Ci się Go trochę szkoda. Trochę jak Taylor i Harry pomyślałaś. Ruszyłaś dalej w głąb parku. Robiłaś zdjęcia przeważnie naturze, ale jak się zdarzyła jakaś osoba, która nie była zajęta pytałaś czy możesz ją trochę ‘’ wykorzystać ‘’ do zdjęć. Przeważnie się zgadzały i podawały adresy, aby wysłać te zdjęcia. I zawsze na odchodnym pojawiało się: „ Masz talent tylko pozazdrościć”. Kiedy zrobiłaś sobie odpoczynek, aby przejrzeć zdjęcia usiadł obok Ciebie ten chłopak, który po tym jak cyknęłaś fotkę rzuciła Go dziewczyna. Miał pecha koleś. No, ale co ja poradzę widać, że nie była jego warta. Gdy kolej była na to zdjęcie przybliżyłam je i zaczęłam się przyglądać. Chłopak spuścił głowę a ja momentalnie wyłączyłam aparat.
- Nie jest Ciebie warta. – powiedziałaś i schowałaś aparat.
- Obyś miała rację. Nie widziałem świata po za nią a teraz wiem że przyjaciele mówili prawdę.  – westchnął. – a tak w ogóle to masz talent do zdjęć.
- ee tam też mi talent. Robie to co lubię. Ee a mógłbyś. – zacięłam się. – albo już nie.
- Ej no dokończ proszę Cię. – Gdyby nie jego okulary byłabyś pewna że patrzył Ci w oczy.
- Pomyślałam, że mógłbyś mi pomóc trochę i trochę po pozować do zdjęć, ale to głupie. – powiedziałam i spuściłam głowę.
- Mógłbym z wielką chęcią. – powiedział. Zrobiło mi się miło, więc uśmiechnęłam się i wyjęłam ponownie aparat. Większość zdjęć to były wygłupy dla mnie jak i dla… No właśnie jak on się w ogóle nazywa. W środku sesji postanowiłam się zapytać. Mam prawo wiedzieć, z kim pracuję, co nie?
- Przepraszam, że pytam, ale ja nie znam twojego imienia.
- Harry. – powiedział z uśmiecham. – Styles – dodał ciszej, ale na tyle żebym usłyszała.
- [t.i.] – powiedziałaś i również przesłałaś mu uśmiech. Wiedziałaś, że to twój idol, ale postanowiłaś zachować powagę.  Po jakiejś godzinnej sesji bateria w aparacie padła, co oznaczał koniec na dziś.
- No to na dziś koniec. Bateria się rozładowała.
- Ehh no szkoda. A mogłabyś mi to jakoś wysłać albo coś?
- Em no pewnie. To podaj mi jakiś email to Ci wyślę, bo wiesz muszę ja zgrać i tak dalej. – powiedziałam a Harry wyciągnął karteczkę i zaczął na niej coś pisać. Nie patrzyłam na nią tylko podziękowałam i pożegnałam się.  W drodze do domu analizowałam, co się działo w parku. I dopiero teraz doszło do mnie, że poznałam takiego gwiazdora jak Harry Styles. Po 20 minutach spacerku doszłam do domu. Od razu na wejściu krzyknęłam, że jestem i poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam torbę na łóżko, chwyciłam laptopa i włączyłam Go. Najpierw przeglądałam portale społecznościowe  typu Twitter a na facebooka dodałam dodawałam w tym czasie zdjęcia na fanpage. Jak skończyło się dodawać  wysłałam dziewczyną czyli Emily, Lucy i Alex. No i na koniec został Styles do którego zgubiłam adres. Znaczy nie dońca zgubiłam tylko nie pamiętam gdzie go włożyłam. Przeszukałam całą torbę aż w końcu przypomniałam sobie, że możliwe, że włożyłam do kieszeni spodni.  Nie myliłaś się. Znalazłaś ją tam: „Harry_styles  liczę na to że szybko wyślesz i będziemy mogli się jeszcze spotkać. Napisz 690-459-269 xx”. No tego się nie spodziewałaś. No, ale wysłałaś zdjęcia no i napisałaś sms: „ Zdjęcia wysłane. [T.i.] xx”. Odłożyłaś telefon na półkę nocną i poszłaś po coś do jedzenia. Nie było Cię może z 10 minut a miałaś 3 wiadomości. Jedna od mamy, że wróci dopiero prawdopodobnie nad ranem i dwie od Loczka. Pierwsza to dziękował za zdjęcia a druga, że musimy się spotkać i porozmawiać, albo zadzwonić. Nie czekając na nic zadzwoniłaś do niego.
*Rozmowa*
T: Heej. Co jest?
H: Czeeeść. No, bo nie przewidziałem jednego.
T:Co się takiego stało?
H: Że mogli nas śledzić paparazzi i robić zdjęcia z ukrycia i uznać że po zerwaniu z dziewczyną pocieszam się u Ciebie. No i jest druga opcja, ale nie na telefon. Podaj mi adres zaraz u Ciebie będę.
T: Break Street 23.
H: Za chwile jestem.
T: Dobrze.
*koniec rozmowy*
Czekałaś na niego w salonie. Po jakiś 10 minutach oczekiwań po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Tak jak myślałaś był ty Harry. Zdziwiło Cię to, że miał ze sobą laptopa. Wszedł do mieszkania bez zaproszenia a nawet można powiedzieć wepchał. Odtworzył laptopa i pokazał jedną ze stron plotkarskich a tam widniał tytuł „ HARRY SYTLES POCIESZA SIĘ PO ZERWNIU Z TAYLOR SWIFT” a pod nim zdjęcie jak jednej strony został spoliczkowany a z drugiej jak podaje mi numer a pod całą tą notką jak oglądamy zdjęcia. Stałam w bezruchu. Czekałam tylko na to co Harry zrobi. Zamknął z trzaskiem laptopa.
- To twoja wina, ty jesteś paparazzi.!- wrzasnął. Rozumiem, że był zdenerwowany, ale nie musiał wyżywać się na mnie.
- Nie prawda. Jesteś moim idolem, ale czegoś takiego bym nie zrobiła! Zdjęcia były robione na Mojave fanpage. Mówiłam Ci, że zdjęcia to moja pasja. – zebrały mi się już łzy w oczach. W końcu oskarża mnie o coś, czego praktycznie nie zrobiłam. Loczek zobaczywszy, że mam łzy zbliżył się do mnie i chciał mnie przytulić. Ja jednak odsunęłam się. – nie wierzysz mi? Mam Ci pokazać? – kontynuowałam. Nie wiem, po co, ale chciałam mu udowodnić, że mówię najszczerszą prawdę.
- Wierze Ci, ale …
- Ale jednak wolisz się upewnić. – powiedziałam. Poszłam po laptopa po drodze go uruchamiając i odtworzyłam go na moim facebook’owym fanpage.
- Teraz mi wierzysz? – spytałam z lekkim sarkazmem.
- Tak, wierzę w 100 procentach. – powiedział zbliżając się do mnie. – Muszę Ci coś powiedzieć… - w tym momencie zadzwonił telefon Harry’ego. – przepraszam menadżer dzwoni muszę odebrać. – powiedział i odszedł na bok. Ja w tym czasie przeglądałam sobie Facebook’a. No co miałam się nudzić? Po jakiś 10 minutach Loczek wrócił i usiadł sobie na kanapie. Ja tam sobie siedziałam na podłodze oparta o kanapę. Więc Styles widział wszystko co przeglądam. Jednak chyba nie na tym się skupił. Patrzył cały czas w jeden punkt jak by się nad czymś zastanawiał.
- Harry wszystko gra?
- Yyy tak. Tak wszystko gra. Tylko że… - przerwał. – a nie ważne. – dokończył
- No zacząłeś to skończ.
-  No bo… - znów to zrobił. Wyglądało na to, że ciężko było mu o tym mówić. – dzwonił menadżer prawda? I powiedział, że sporo paparazzi robiło nam zdjęcia podczas tego jak ja, jak my spędzamy czas. I jestem umówiony na wywiad, że mam potwierdzić a raczej skłamać, że mnie z Tobą nic nie łączy.
- No, ale Harry. Przecież w połowie to prawda, bo się nie znamy. – powiedziałaś trochę smutno.
- Nie właśnie to nie prawda! [t.i.] posłuchaj. – siadł obok Ciebie. – bo może i Cię nie znam, ale to, co chciałem Ci powiedzieć przed tym jak nam przerwano. To, to, że – przerwał. Jak mnie to powoli wkurzało. Jak nie telefon to sam przerywa. – Kocham Cię. Mimo, że Cię nie znam. – dokończył cicho. Zamurowało Cię. No w końcu jest twoim idolem. Ale wiem o nim mało. Jednak postanowiłam dać mu szansę.
- Kocham Cię. – wyszeptałaś a Harry pocałował Cię w policzek.  Uśmiechnęłaś się. A potem Harry kontynuował. – No i co teraz? Jak ja mam powiedzieć, że mnie z Tobą nic nie łączy jak czujemy to samo?
- Ale po co masz coś wymyślać. O której masz ten wywiad?
- Jutro o 16.30
- No to do tego czasu postaram się coś wymyślić. – uśmiechnęłam się. Położyłam się na kolanach Hazzy i przyglądałam mu się. – wiesz, że musimy poznać się lepiej?
- Wiem, ale tak czy siak mamy całą noc. – pocałował mnie w czółko. – bo zostanę sobie u Ciebie.
- No w sumie to racja, bo mama ma wrócić dopiero rano. – powiedziałam.
- Co ty na to, że zrobimy sobie czekoladę i pójdziemy do twojego pokoju i tam spokojnie pogadamy? – zaproponował. Dobry pomysł pomyślałam. Podniosłam się i ruszyłam w stronę kuchni. Zrobiłam gorącą czekoladę i wróciłam.
- Idziemy ?
- Pewnie. – odpowiedział po czym wziął laptopa i ruszyliśmy schodami do góry. Rozmawialiśmy  i rozmawialiśmy. Buzie praktycznie nam się nie zamykały, ale około 2 w nocy wymiękłam i zasnęłam w tulona w tors Loczkowatego.
*Następnego dnia*
Obudziłaś się, ale Hazzy nie było już w łóżku. Postanowiłaś, że nie będziesz wychodzić na razie z pod kołderki, bo ci pod nią cieplutko. Tak jak postanowiłaś tak zrobiłaś. Sięgnęłaś po telefon tylko, żeby sprawdzić godzinę. Dochodziła 10. No cóż nie dziwie się, że już Go nie było.  Pewnie wrócił do domu. Ale zobaczyłaś, że zostawił laptopa i sięgałaś po niego. Nie wiedziałaś, o co chodzi. No, ale że, zostawił to postanowiłaś, że poleżysz sobie z godzinkę przeglądając Internet. Mam nadzieję, że nie będzie miał za złe, że pożyczyłam sobie laptopa. Zalogowałaś się na TT i weszłaś w interakcje a tam z 1000 Gratulacji albo, jaka z Ciebie szczęściara. Przybyło ci trochę obserwujących. Ej no, o co chodzi. Napisałam twe eta, bo przecież szybko bym do tego nie doszła: „ Piszecie mi jakieś Gratulacje a ja nawet nie wiem, o co chodzi. Oświeci mnie ktoś?” a tam już mi odpowiedz się posypały: „ Harry Styles dał Ci follow!” a ja siedzę przed lapkiem i mówię do siebie. – Aha, spoko. – no co przecież to nic takiego wielkiego.  Nagle do pokoju wparował Loczek ze śniadaniem.
- Ooo widzę, że już nie śpisz. – pocałował Cię w policzek na dzień dobry.
- Niee i już nawet TT przejrzałam. Dziękuję. – pocałowałaś Go tym razem w usta. Był zaskoczony, ale odwzajemnił pocałunek.
- Ale za co? – spytał. Pokazałam mu laptopa a on się tylko uśmiechnął.
- Wiesz jak tym dziewczyny uszczęśliwisz. Takim jednym małym kliknięciem?
- Wiem, ale skarbie nie mam czasu. – powiedział całując.
- Ale ja mam, więc mogę im kliknąć. – uśmiechnęłam się.
- Poczekaj, chwilką zaraz coś tweetne. – uśmiechnął się zadziornie. O ho coś kombinuję. – no dobra teraz sprawdź TT. – jak kazał tak zrobiłam. Wchodzę a tam: „ Moja dziewczyna [ twój TT] powiedziała mi coś co na pewno będziemy realizować.” I zdjęcie jak śpię sobie.
- Ooo. Dziękuję. – powiedziała i pocałowałam w policzek. – A co powiesz w wywiadzie dziś? – powiedziałaś zabierając się za śniadanie.
- No wiedz dzwoniłem do menadżera i powiedziałem jak a jest sytuacji i się zgodził, że mogę potwierdzić, że jestem z Tobą.
- No i dobrze. To się szykuj a ja sobie posiedzę na twoim koncie i dam Follow fanką. – powiedziałam z zaciszem.
- O nie, nie, nie. Ty idziesz ze mną. Chyba nie będziesz leżeć cały dzień w łóżku? – spytał.
- Właśnie taki mam zamiar bo mi cieplutko. – powiedziałam śmiejąc się.
- No okey, pozwalam. Ale jak przyjadę z wywiadu to sobie tak trochę u Ciebie zostanę.
- No okey tylko załatw to z moją mamą. – uśmiechnął się zadziornie. – już to ustaliłeś prawda.
- Można tak powiedzieć. – pocałował mnie w czółko i wyszedł.
No i tak zaczęła się nasza znajomość po przez głupie plotki, które jednak łączą ludzi.
Fanki mnie zaakceptowały. Czasem trafiały się hejty, ale Harry pomagał mi z nimi. Jesteśmy razem już 2 lata i układa nam się wspaniale. 


No to ten w Wordzie zajęło mi ponad 4 strony jak najwięcej do tej pory. 
Liczę że pod tym imaginem będzie więcej komentarzy. :)

poniedziałek, 13 maja 2013

#3 Zayn :)



W Londynie mieszkam od roku. Tak w Londynie tutaj gdzie mieszka One Direction. Ja nie jestem ich fanką na miesiąc ja jestem Directioner. Było słoneczne po południe jak na Londyn to się często nie zdarza. Postanowiłam nie siedzieć w domu tylko iść na spacer. Zeszłam na dół w rytmach jednej z piosenek moich idoli, założyłam buty i wyszłam z domu. A nie powiedziałam Wam chyba najważniejszego, kogo najbardziej z nich kocham. Jest to… Zayn. Tak Zayn Malik. Malut o brązowych oczach. No, ale wiadomo, że takie ciacho jak on jest zajęte. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu w końcu zależy mi na ich szczęściu tak jak każdego z piątki. Ale nie oszukujmy się. I tak ich nie spotkam. Postanowiłam, że pójdę do parku. Przed wyjściem z domu zabrałam swój szkicownik, więc postanowiłam, że sobie coś narysuję. Usiadłam na ławce n przeciw jakiejś pary. Dziewczyna promienna, zadowolona. Chłopak w czarnych okularach przygnębiony i smutny. Akurat zaczęła lecieć piosenka „ Little Things” co, jak, co, ale przy tej piosence zawsze wychodzą mi perfekcyjne rysunki nie wiadomo ile razy bym słuchała pod rząd. Ta para trochę przypominała mi Perrie i Zayn’a, ale to było by nie możliwe. Założyłam sobie moje czarne okulary żeby nie było widać jak patrzę na blondynkę. Usiadłam po turecku na ławce i zaczęłam powoli rysować kontury. Zaczęłam od dziewczyny. Szybko poszło, więc po jakiś 30 minutach wyglądała dokładnie jak ona. Teraz został mi tylko ten chłopak. Muszę przyznać, że to było małe wyzwanie. Spojrzałam na niego i zaczęłam powoli rysować. Spoglądając w jego stronę wcale nie zależało mi czy zauważy czy nie, że mu się przyglądam. W słuchawkach zabrzmiały pierwsze nuty Live While We’re Young.  Skupiłam cała swoją uwagę na rysunku, że nie zauważyłam jak chłopak siadł obok mnie i przyglądał się mojej pracy. Kiedy podniosłam głowę, aby się przyjrzeć tej pary już nie było.
- Ładnie rysujesz. – powiedział chłopak, którego rysowałam.
- Yyy dziękuję. – odpowiedziałam lekko speszona.
- Nie ma, za, co, ale mogę Cię o coś spytać?
- Pewnie.
- Bo przyglądałem Ci się jak malowałeś moją dziewczynę i widziałem, że jak patrzyłaś na nią tak skrycie a na mnie jakoś bardziej na luzie, że tak to ujmę.
- Szczerze to nie wiem… Tak po prostu wyszło.
- Ale ty serio masz talent dziewczyno! Publikujesz gdzieś te rysunki?
- Dzięki. Coś ty! Ty tylko takie bazgroły a nie jakieś prace al’a Picasso.
- Mogę zobaczyć inne?
- Yyy… okey. – podałam mu teczkę z moimi pracami, w których były przeważnie portrety bądź cały zespół 1D lub chłopcy z dziewczynami, albo po prostu ja z nimi. Takkk mam nie ograniczoną wyobraźnie.  Nie widziałam dokładnie jego twarzy , bo miał okulary przeciwsłoneczne i Full Cap’a. Ale słowo daje. Mogę się nawet zabić, że podobny był do Zayn’a Malika.
- Woo są świetne. = powiedział oddając mi teczkę.
- Dzięki, jeśli chcesz to możesz sobie kilka zabrać. – powiedziała z uśmiechem
- Serio mógłbym?
- No tak. A dlaczego nie? Rysowanie to moja pasja, więc jeśli nie będzie kilku to jakaś katastrofa się nie stanie.  A zawszę mogę dorysować, więc proszę wybierz, jeśli któreś Ci się spodobał. – powiedziała ponownie podając mu teczkę.
- Okey, ale pod dwoma warunkami. – powiedział znów przeglądając prace.
- Dobrze, więc słucham. – powiedziałam z uśmiechem
- No to powiesz mi twoje imię i pod rysunkami, które sobie wybiorę dostanę od Ciebie autograf.
- [t.i.] i okey. Ale ty też mi powiesz twoje imię. – powiedziałam. Zamiast odpowiedzi oddał mi teczkę i podał rysunki, na których chciał mój autograf. Podpisywała i wybrał same rysunki Zayn’a i jedno tak jakby moje z nim. Zdziwiło mnie to, że mam mu podpisać akurat jego zdjęcia, ale umowa to umowa. Więc machnęłam około 8 szybkich podpisów i podałam mu je. Wybrał jedno ze zdjęć Malika i położył jako pierwsze.
- Tylko masz nie piszczeć, dobra?
- Dobra. – wystarczy, że zdjął okulary a ja zasłoniłam sobie ręką usta, żeby nie zacząć piszczeć. Malika to rozśmieszyło i z powrotem.
- Dobra ja już muszę iść. – powiedziałam i pożegnałam się z Zayn’em. Jednak w tak piękną pogodę zdarzają się cuda. Szłam wolnym krokiem do domu przez park. Nic nie mogło popsuć takiego dnia jak ten. W końcu poznałam swojego idola. Wychodząc z parku miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie śledzi.  Jednak, za każdym razem jak się obejrzałam nikogo nie tam nie było. „Dziwne” – pomyślałam. Po 20 minutach spacerku byłam już w domu. Rzuciłam teczkę na stół w kuchni i poszłam po coś do picia. Mamy jeszcze nie było, więc miałam czas dla siebie. Chwyciłam teczkę i pobiegłam na górę do swojego pokoju. Podeszłam do swojej szafy z płytami i przeglądałam, czego mogłabym dziś posłuchać. Padło na Flo Ride. Włożyłam płytę do odtwarzacza i walnęłam się na łóżko. Chwyciłam laptopa z półki i zaczęłam przeglądać strony plotkarskie. Z czystej ciekawości odwiedziłam profil Zayn’a na TT czy coś twettnął. Nie myliłam się: „ Poznałem dziś w parku ładną dziewczynę, która ma talent plastyczny. Mam nadzieję, że jeszcze ją spotkam.  xx” i pod tym jedna z moich prac. Nie no super po prostu. No nic wyłączyłam i odstawiłam laptopa na półkę. Już miałam wchodzić do łazienki, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zrezygnowana poszłam odtworzyć je. Co tam zobaczyłam wyjaśniło wszystko. Już wiem, kto mnie śledził. A wiecie, kto stał w drzwiach tak bez niczego oparty o futrynę? Zayn. Stał sobie cały uch achany od ucha do ucha. No myślałam, że jak go tak zobaczyłam to mnie coś trafi.
- Emm co tu robisz?
- Miłe przywitanie. Mogę wejść? – spytał grzecznie
- No yyy pewnie. – powiedziałam i wpuściłam go do domu. Zaprosiłam do salonu i usiedliśmy na kanapie. – więc to ty mnie śledziłeś? – spytałam prosto z mostu.
- No tak jak by. – powiedział po czym spuścił głowę w dół.
- No, ale, po, co? Skoro ty chodzisz z Perrie, prawda? – spytałam dla upewnienia, ale i tak znałam odpowiedź.
- Noo widzisz to tak nie do końca. – zaczął. – Boo z Perrie to jest tylko dlatego, że Modest mi kazał. Myślisz, że dlaczego siedziałem tam taki smutny?
- No nie wiem. Ale dlaczego przyszedłeś z tym akurat do mnie?
- Bo wiem, że mogę Tobie zaufać. A wiesz skąd to wiem? – pokręciłam przecząco głową. Chwycił moją dłoń i położył ją na sercu. – Zaufałem sercu. – dokończył. Zatkało mnie. Nie mogłam z siebie wydusić słowa. – Zayn ale… - przerwał mi pocałunkiem.
- Wiem, że prawie Cię nie znam, ale chciałbym Cię poznać. No i wiesz…- poplątał się więc pomogłam mu.
- Tak, Zayn.
- Tak? – spytał z wielkimi oczami.
- Tak, Zayn zostanę twoją dziewczyną. Tylko, co na to Modest. – powiedziałam niepewnie ostatnie zdanie.
- Walić Modest. Znalazłem miłość mojego życia więc umowa jest nie ważna. – powiedział i cmoknął mnie w policzek. – Bierz bluzę i idziemy na spacer.
- Ale co jak to. Przecież oskarżą Cię o to, że zdradzasz ze mną Perrie. – zapytałam zdenerwowana.
- Nie oskarżą spokojnie. Perrie też ma się pokazać ze swoim nowym chłopakiem, więc akurat nie wyjdzie na to tylko potwierdzimy najwyżej że spotykaliśmy się jako przyjaciele to jak?
- Okey, ale masz być cały czas koło mnie.
- No oczywiście. – pocałowaliśmy się i wyszliśmy.
I tak zaczęła się wasza historia. Z Zayn’em jesteście już dwa miesiące i codziennie dowiadujesz się czegoś nowego. Mama zaakceptowała wasz związek i nie miała nic przeciwko. A dziś idziecie na randkę. 


Dziękuję za tyle komentarzy. I jeśli piszecie z anonima to się podpisujcie. 
Dziękuję.