niedziela, 30 czerwca 2013

#12 Harry



- Tak się cieszę na to spotkanie. – powiedziałam do Loczka na skype.
- Misiek ja też i to nawet nie wiesz jak. Gdybym się dało to chciałbym a nawet byłbym obok Ciebie już, ale mam dziś jeszcze ten koncert. – powiedział ze smutną miną.
- Harry to twoja praca i w ten sposób spełniasz marzenia Directioner.
- Wiem, ale ty mimo wszystko jesteś najlepsza z nich wszystkich jak dla mnie.
- Ooo dziękuję. O której masz ten koncert?
- Yyy o 20 czyli za 45 minut, ale za chwilę muszę lecieć na próbę dźwięku.
- Ok to leć już.
- Spotkamy się już jutro. Kocham Cię.
- Tak wiem. Kocham Cię. – odpowiedziałam po czym się rozłączył.
Weszłam jeszcze szybko na TT. Harry dodał tweet: „ Już jutro zobaczę się z @[twój Nick]” uśmiechnęłaś się pod nosem. Włączyłaś kanał muzyczny i napisałaś, że dajesz follow spree. Dawałaś dotąd aż nie dostałaś limitu. Czyli jakieś 45 minut. Potem odpisałaś fanką na różne pytania do Ciebie bądź chłopców. Każdy tweet był bardzo miły i wywoływał uśmiech na mej buźce. Napisałam ostatniego tweeta: „ Miło było odpisywać i czytać wasze tweety. Codziennie o tej porze będę starała się to robić xx.” Wyłączyłaś laptopa i poszłaś zrobić sobie kolację. Tosty. Nadają się na każdą porę dnia. Zjadałam się oglądając, jakiś nudny serial i poszłam wziąć prysznic. Umyłaś dokładnie każdą cześć ciała. Po jakiś 20 minutach wyszłaś, ubrałaś się z bluzkę od Harry’ego i szorty. Uwielbiałaś w niej spać, kiedy Go nie było. Szybciej wtedy za sypiałaś. Dziwne a jednak możliwe. Wyszłaś z łazienki i położyłaś się na łóżku. Chwile potem odpłynęłaś do krainy Morfeusza …
*Następnego dnia*
Obudził mnie lekki buziak w policzek. Myśląc, że to mi się śni od razu się uśmiechnęłam i przwróciłam na drugi bok i wtedy poczułam TEN zapach, który należał tylko do mojego Harry’ego. Zaczęłam macać ( bez skojarzeń ) co było przed mną. Zaśmiał się. Czyli to mi się jednak nie przyśniło! Otworzyłam leniwie oczy i zobaczyłam Stylesa. Przytuliłam się do jego torsu.
- No cześć skarbie. Jak się spało?
- Heej. Dobrze, ale nie tak dobrze jak ty śpisz obok.
- Już nie długo skarbie. – pocałował mnie w czółko – przecież wiesz.
- Wiem. – powiedziałam i spojrzałam w jego piękne zielone tęczówki.
- Mam dla Ciebie niespodziankę . – uśmiechnął się.  – bądź gotowa o 19.30, dobrze?
- Dobrze. A tak w ogóle, która godzina?
- Em już Ci mówię. – wyciągnął telefon z kieszeni – 15
- Co? To mi się dziś długo po spało.
- Tak troszeczkę.
- Harry?
- Tak? – spojrzał na mnie.
- Zrobiłbyś mi śniadanie proooszęę. Ja się w tym czasie ogarnę.
- Chciałaś powiedzieć śniadanio - obiad. No zrobię tylko szybko, bo już tęsknie. – powiedział wstając i kierując się do drzwi.
- Najszybciej jak się da.
- Dobra! – krzyknął schodząc po schodach.
Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej rurki, białą bluzkę z napisem „ I NY” i do tego czarne vansy. Poszłam z ciuchami do łazienki, zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się i gotowa zeszłam na dół. Stanęłam w progu kuchni patrząc jak Harold przygotowuje jedzenie. Robił swoje słynne kanapeczki a’la Loczek. Chyba zauważył, że mu się przyglądam, bo się uśmiechnął po nosem.
- Może tak wejdziesz a nie będziesz stała w progu i się przyglądała? – podeszłam do niego od tyłu i przytuliłam.  – ooo jak Miło. – odwrócił się i złączył nasze usta w pocałunku. Nareszcie czekałam na to odkąd Go zobaczyłam. Harry pogłębiał pocałunek, aż w końcu się oderwał.
- Chodź śniadanie gotowe. – powiedział i postawił talerzyk z kanapeczkami i dwie herbaty na stoliku. Do godziny 18 cały czas rozmawialiśmy, całowaliśmy się i mówiłyśmy czułe słówka. Styles opowiadał jak był na koncertach, jakie mają fanki i jak bardzo tęsknił za mną.
- To będę za półtorej godziny. – mówił zakładając kurtkę.
- Dobrze. – pocałowaliście się jeszcze na pożegnanie i Loczek wyszedł. Poszłaś od razu na górę do swojego pokoju przygotować sobie sukienkę, biżuterię i tego typu rzeczy. Położyłaś wszystko na łóżku i poszłaś się wykąpać. Po jakiś 25 minutach kąpieli wyszłaś i zaczęłaś się szykować. Założyłaś wcześniej przygotowaną Sukienkę , balerinki i bransoletkę . Włosy zostawiłam natomiast rozpuszczone i nie nakładałam makijażu. Punktualnie o 19.30 Harry zadzwonił do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam bukiet czerwonych róż. A sam stał w garniturze, białej bluzce, czarnym krawacie i białych conversach. Uśmiechnęłam się od razu i zabrałam kwiaty. Zaniosłam je do kuchni i postawiłam w wazonie na stole. Zabrałam swoją kopertówkę zamknęłam drzwi i ruszyliśmy w stronę …  a no właśnie niespodzianki.
- To gdzie mnie zabierasz?
- Niespodzianka. – odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
- No tak.
- No nie fochaj się. Zaraz i tak czy siak się dowiesz. – powiedział i skręciliśmy w stronę plaży. – zadowolona?
- Kocham Cię. – powiedziałam i pocałowałam Go co odwzajemnił.
- Ja Ciebie też. – powiedział i ruszyliśmy dalej. Po 10 minutach doszliśmy na miejsce. Było cudownie. Na środku plaży był przygotowany koc a na nim różnego rodzaju potrawy. Wokół koca masa różnych świeczek. Wszystko razem komponowało się idealnie. Usiedliśmy razem na kocu i przyglądaliśmy się zachodzącemu słońcu. Cały czas rozmawialiśmy, tematy wynikały z innych tematów. Nagle Harry zaczął się denerwować. Inni mogli by tego nie zauważyć, ale ja a długo Go znam. Mówił mi co robi gdy się denerwuję. Pociera rękę o rękę.
- Kochanie co się stało?
- -[t.i.] muszę Ci coś powiedzieć.- zaczął. – bo ja Cię bardzo kocham i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Nie mam pojęcia jak by to było teraz gdybym Cię nie poznał. Na nikim mi jeszcze tak nie zależało jak na Tobie. Nie wyobrażam sobie gdybym Cię nie poznał i chce abyś zawsze była moja. – przerwał i wyciągnął pudełeczko. – Cz chciałabyś zostać panią Styles i wyjść za takiego wariata jak ja? – zapytał.
Nie mogłam w to uwierzyć. Łzy zaczęły mi same lecieć nie zdając sobie z tego sprawy. Pokiwałam głową na tak, bo nie mogłam nic z siebie wydusić. Harry’emu widać ulżyło, bo się uśmiechnął. Założył mi pierścionek na rękę i złączyliśmy się w czułym pocałunku. Resztę wieczoru a raczej nowy spędziliśmy patrząc w gwiazdy. Najlepszy i najpiękniejszy dzień albo noc w moim życiu.
*2 lata później*
Z Harry’m jestem już półtora roku po ślubie. Razem jesteśmy szczęśliwi. Niektórzy zazdroszczą nam, że tak świetnie się dogadujemy i to w sumie prawda. A no i najważniejsze za 2 miesiące na świat przyjdzie nasza córeczka Darcy. Co do chłopców. Cieszą się, że nam się tak układa no i nadal koncertują. Słyszałam coś też, że chcą wyjechać na półtora miesiąca do Polski, żeby dać kilkadziesiąt koncertów. Może nie we wszystkich miastach, ale chcą poznać swoje wszystkie fanki. A Nialler zjeść sławny bigos.


Mam nadzieję że się podoba :)
Polecam bloga Buu ( Joli ) naprawdę genialny. Ka Bum!

 Miałam już kiedyś polecić ale zapomniałam.
Więc wbijać!
~ Czubek.

piątek, 21 czerwca 2013

#11 Niall



- Ale je nie chce poznać twojego głupiego zespoliku. – kłóciłam się z Josh’em.
- Tak jesteś pewna, że jest głupi?
- Tak.
- No to pożałujesz tego, że tak powiedziałaś. – i zaczął mnie łaskotać.
-haha dobra haha Josh haha przestań haha proszę haha.
- Cofniesz to, że jest głupi?
- No, ale człowieku nie słyszałam ich, więc musisz jakoś to udowodnić, że nie są głupi.
- Słuchasz One Direction?
- No oczywiście, że tak. – powiedziałam uśmiechnięta.
- A jak ma na imię ich perkusista?
- No Josh.
- No właśnie.
- No i co w związku z tym?
- Że ten perkusista nazywa się Josh Devine i ja też. Hm dziwny zbieg okoliczności. –zrobił minę Le myśliciel.
- No nie mówisz chyba serio? – byłam w szoku, że mam przyjaciele i nie wiedziałam, że jest w zespole, który kocham.
- Serio Ci mówię.
- Czemu mi nie powiedziałeś? – spytałam z wyrzutem
- A skąd mogłem wiedzieć, że się nie domyśliłaś?
- A no fakt.
- No dobra. To chcesz ich poznać czy nie?
- No jeszcze pytasz. Nie przegapię takiej okazji poznania moich idoli.
- Ubieraj i się jedziemy. – założyłam swoje granatowe Converse za kostkę i szarą bluzę, przy czym podwinęłam w niej rękawy. Zakluczyłam drzwi i wsiedliśmy do samochodu.  Po 20 minutach jazdy byliśmy na miejscu. Josh zgasił silnik i wysiedliśmy z samochodu. Niepewnie ruszyłam w stronę drzwi. Zresztą wy pewnie też byście tak ruszyli. No i stało się zadzwonił dzwonkiem. Dobrze, że nie wiedział, kto mi się podoba, bo wtedy to było by już po mnie. Drzwi otworzył nam Liam.
- Cześć stary.
- Cześć. – przywitali się. – To jest moja przyjaciółka [t.i.]
- Miło Cię poznać [t.i.]
- Ciebie też Liam. – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Oł Fanka?
- Directioner.- Liam tylko się uśmiechnął i zaprosił nam gestem dłoni do środka. Weszliśmy a ja udałam się za przyjacielem do salonu. Louis z Zayn’em grali na PSP w FIFĘ, Harry robił coś na laptopie a Niall jadł. Zresztą co się dziwić.
- Ekhem. – odchrząknął Liam. Chłopcy dalej kontynuowali swoje czynności jedynie Blondyn się odwrócił.
- Jaka kultura. – powiedziałam, na co Josh się zaśmiał a razem z nim Daddy.
- Hej. Jestem Niall. – wstał i podszedł do nas.
- [t.i.] Miło mi. – uśmiechnęłam się co odwzajemnił.
- Może chcesz zobaczyć dom, bo raczej chłopaki jeszcze nie wiedzą, że przyszedł ktoś. – zaproponował Nialler.
- Jeśli to nie kłopot to chętnie.
- No chyba żartujesz. Chodź. –poszłam posłusznie za nim. – Więc kogo chcesz najpierw zobaczyć pokój?
- Hmm nie wiem, ale na pewno twój na samym końcu. – powiedziałam
- Okey. – powiedział smutno. – Więc  pierwszy pokój należy do Harry’ego.
- Ej no, ale nie smutaj powiedziałam to w dobrym słowa znaczeniu.
- Dobrze. – powiedział wymuszając lekko uśmiech. – Następny pokój należy do Louisa. – kontynuował. – Ten jest Zayn’a a po drugiej stronie jest łazienka dla gości, bo każdy z nas ma swoją. Kuchnia i salon na dole.
- Tak salon widziałam, a kuchni nie, ale to zobaczę kiedyś przy okazji.
- Jak tam chcesz. No i ostatni pokój należy do Liam’a. Są także dwa pokoje gościnne a w sumie to nawet jeden, bo Josh przywłaszczył sobie jeden. – powiedział z rozbawieniem.
- Ale chwilunia moment. Powiedziałeś, że ostatni, ale ja umiem liczyć. Został jeszcze jeden.
- No wiem. Dlatego zapraszam do tego na sam końcu korytarza. – zaczęliście iść w stronę pokoju.
- Zostaniemy tu trochę?- sytałaś
- Jeśli tylko chcesz to okey. Siadaj na łóżku.- wykonałaś polecenie Blondyna a on zaraz się do Ciebie dosiadł. – Więc może opowiesz mi coś o sobie?
- A co chcesz o mnie wiedzieć?
- Hmm może to, który z nas Ci się podoba.
- Yyy… -zaczęłaś się jąkać. – No nie mogę Ci powiedzieć.
- Aha, rozumiem. Nie chcesz mnie zranić, prawda?
- Nie Niall to nie tak! Chodzi mi o … - tutaj urwałam. – o Ciebie. – dokończyłam ciszej i spuściłam głowę. Czułam na sobie wzrok Horana. Chyba nie mógł w to uwierzyć. A jednak cuda się zdarzają.
- [t.i] popatrz na mnie. – ja natomiast pokręciłam przecząco głową. Natomiast Niall podniósł twój podbródek do góry spojrzał Ci w oczy i czule pocałował. Nie wierzyłaś, że to się dzieję naprawdę. Odsunęliście się od siebie i obdarzyliście się uśmiechami. Gadaliście ze sobą bardzo długo. W ogóle nie czułaś, że to tak szybko mija. Ale o 23 musiałaś już wracać. Wymieniłaś się z Niall’em numerami telefonów zeszłaś pożegnałaś  się z Liam’em i Josh’em, bo reszta nadal robiła to co robiła. Po drodze cały czas sms z Horanem. W trakcie rozmowy dowiedziałaś się o nich sporu rzecz o których nawet nie miałaś pojęcia. I tak zaczęła się wasza znajomość od oprowadzania po domu do spotykania się codziennie. 

Dla @Weronika1845 mam nadzieję, że się podoba :)

Jeśli chcesz być informowany o nowych imaginach napisz w komentarzu i podaj nazwę TT :)

wtorek, 18 czerwca 2013

#10 Niall :)



- Ale jak to nie przyjedziesz?
-Przepraszam kochanie. Wypadło mi coś. Obiecuję, że jutro przyjadę.
-Max! Wczoraj mówiłeś tak samo! Wiesz, co to nie ma sensu. Obiecujesz a słowa nie dotrzymujesz! To koniec!
- No i dobrze. Wiedziałem, że jesteś puszczalska.
-Słucham? Ja? A ty to kurwa, co?
- No ja przynajmniej nie przespałem się z Josh’em.
- Josh to mój przyjaciel, a nawet jak brak a z resztą co Cię to interesuję? Ja nie przespałam się z tą dziwką Victorią!
- O Boże, ale się to stało. Dobra wiesz, co masz rację. Zrywam z Tobą.
- Serio? Jakoś ja pierwsza to zakończyłam!
- Nara, suko.
Łzy zaczęły Ci lecieć. Nie wierzyłaś w to, że Max może okazać się takim dupkiem. Jak on mógł pomyśleć, że mogłam przespać się z Josh’em. Devine to tylko przyjaciel, który traktuję mnie jak młodsze rodzeństwo. Gdy tak rozmyślałaś ktoś zadzwonił do twoich drzwi. Wstałaś i poszłaś odtworzyć. Był to jak zwykle Josh. Od razu na wejściu przytuliłaś się do niego.- Mała, co się stało? – spytał od razu. Zaczęłam bardziej płakać na co przytulił mnie mocniej. – Ciii [t.i] już spokojnie. Jestem z Tobą. A teraz powiedz co się stało.
- Zerwałam z Max’em. – powiedziałam. Josh nigdy Go nie lubił, więc było to mu na rękę. – Do tego… - łzy z powrotem napłynęły mi do oczu. – ale obiecaj, że się nie zezłościsz. – spytałam jeszcze dla upewnienia.
- Obiecuję.
-Powiedział, że jestem puszczalska i się z Tobą przespałam. – zaczęłam znów płakać.
- Jaki dupek! Mówiłem, że nie zasługuję na Ciebie!
- Tak. Przepraszam Josh. Przepraszam, że Ciebie nie posłuchałam. – coraz bardziej zaczęłam płakać.
- Ciii już dobrze. – cmoknął mnie we włosy. – Nic się nie stało. Chodź mam dla Ciebie niespodziankę.
- Ok poczekaj tylko się ogarnę.
- [t.i] spokojnie nie musisz. Wyglądasz dobrze.
- Na pewno?
- Tak.
- A gdzie mnie zabierasz? – spytałam zakładając swoje łososiowe vansy
-Niespodzianka, z której na pewno się ucieszysz.
- Ale na pewno wyglądam dobrze?
- Matko [t.i] zrzędzisz jak stara babcia. Jak tak bardzo chcesz ogarniesz się po drodze a teraz chodź, bo się spóźnimy.- poganiał mnie Josh.
Zgarnęłaś szybko swoją ulubioną bluzę, zakluczyłaś drzwi i wsiadłaś do samochodu. Po 15 minutach zatrzymaliście się pod jakąś willą.
- Pamiętasz jak Ci mówiłem, że gram w pewnym zespole?
- Tak i obiecałeś mi, że zapoznasz mnie z nimi.- powiedziałaś z uśmiechem.
- No i to jest dziś. TYLKO nie piszcz jak ich zobaczysz, ok? – mówił już w drodze do drzwi.
- No zależy, kogo mi przedstawisz. – odpowiedziałaś a Josh dzwonił do drzwi.
- Poznasz One Direction. – o kurde. Ja w takim stanie a on mi mówi na spokojnie, że 1D poznam.
-Zabije Cię kiedyś. – powiedziałam przez zęby.
- Też Cię kocham.
Drzwi otworzył nam Niall. A no zapomniałam Wam powiedzieć. Najbardziej z całej piątki Niall mi się podoba i Josh doskonale o tym wiedział. Zabije Go na osobności. Pewnie jeszcze specjalnie powiedział, żeby otworzył.
- Cześć. Zapraszam do środka. – powiedział jak zawsze uśmiechnięty Niall.
- Chłoooooopaaaaki macie gościa. – zaczął krzyczeć Josh.
Chłopcy w mgnieniu oka znaleźli się koło nas.
- Chłopaki to jest [t.i] moja przyjaciółka o której Wam opowiadałem.
-O Miło Cię wreszcie poznać. Jestem Liam.
- Ja Harry.
- Ja Louis.
- Ja Zayn.
- No a ja Niall.
- Moje imię już znacie. – uśmiechnęłaś się.
- Ej [t.i.] ty płakałaś. – odezwał się spostrzegawczy Harold.
- Nie. – powiedziałaś i opuściłaś głowę.
- Widać. – poparł Go Louis.
- Nie poważnego. – stawiałaś na swoim.
- Josh?! – powiedzieli równo.
- Chłopak ją wyzywał i oskarżał o to, że się ze mną przespała a sam to robił. – opowiedział w skrócie .
- Ooo przykro nam. – powiedział Liam po czym przytulił mnie a ja się ponownie dzisiejszego dnia rozpłakałam.
- [t.i.] będzie dobrze. Masz nas. Przejdziemy przez to razem. – pocieszał Louis.
- Dziękuję. – powiedziałaś i oderwałaś się od Liam’a po czym wytarłaś łzy.
- To co wieczorek filmowy. – zaproponował Zayn.
- No czemu nie. – udaliśmy się wszyscy do salony. Wszyscy prócz mnie z Niall’em kłócili się jaki film chcą obejrzeć. Harry jak zwykle Titanica a Liam Toy Story a Louis z Zayn’em to nawet nie wiem. A Josh stał jak głupi i się przysłuchiwał.  Z racji tego, że byłaś zmęczona przytuliłaś się do Horana.
-Em mogę? – spytałaś nie pewnie
- Jasne. – powiedział i pogłaskał Cię swoją rękom po ramieniu.
- Wyglądacie jak para. – dosiadł się do na Josh.
- Być może kiedyś będziemy. – Horan wystawił mu język i się zaśmiał.
- Pasowali byście do siebie.
- Dzięki. – odpowiedzieliśmy razem i uśmiechnęliśmy się wzajemnie.
- Idę im pomóc a raczej wybrać. – podniosłam się i poszłam do chłopców.
- KONIEC! – krzyknęłam. – oglądamy Step Up 4 czy to wam się podoba czy nie. – momentalnie zamilkli. Harry włączył, Liam poszedł po popcorn a reszta usiadła posłusznie na kanapie. Ja wróciłam na swoje miejsce obok Niallera. W połowie filmu ze zmęczenia zasnęłam. Około 2 w nocy obudziłam się a Niall właśnie wychodził z pokoju. Skąd poznałam, że Niall? Nie zgasił lampki.
-Niall nie wychodź. Zostań.
- Na pewno?
- Tak i tak teraz nie zasnę.
- No dobrze.
Niall położył się obok mnie. Do około 6 rano rozmawialiśmy i staliśmy się już oficjalnie nie oficjalnie parą. Koło 11 do pokoju wpadł Louis.
- [t.i.] wstawaj! – zaczął krzyczeć i skakać po łóżku.
- Louis jest takie coś jak pukanie do drzwi i się tego używa jak wchodzi się do czyjegoś pokoju. – powiedziałaś lekko wkurzona, bo chciałaś sobie jeszcze pospać.
-Ta, ta super. A teraz chodź zrobić śniadanie.
-Słucham? Tylko po to mnie obudziłeś?
- No yyy taak.
- Kto Ci robił śniadanie do tej pory jak mnie nie było?
- Liam, ale on już wyszedł spotkać się z Danielle.
- Ehh nie umiem idź do Josh’a. – powiedziałam, żeby się odczepił.
- Jooooosh!!! – zaczął krzyczeć wychodząc z pokoju. – zrób mi śniadanie!
Najstarszy i śniadania nie umie sobie zrobić. Jakieś żarty?! Próbowałaś jeszcze zasnąć, ale już nic z tego nie wyszło. Mimo to zostałaś w łóżku Horana, bo było cieplutko. Nagle do pokoju otworzyły się drzwi i do pokoju wszedł Niall ze śniadaniem.
- Dla mojej księżniczki. – postawił na szafce i cmoknął mnie w policzek.
- Dziękuję. Ale jest tyle tego, że nie zjem sama.
- A kto powiedział, że jesz to wszystko sama. – powiedział kładąc się obok Ciebie.
Po skończonym śniadaniu a raczej późnym śniadaniu zaczęliście sobie rozmawiać.
- A kiedy im powiemy, że jesteśmy razem?
- Yyy no wiesz myślałem o tym i doszedłem do wniosku, że dziś na koncercie w parku ogłoszę to całemu światu. – powiedział cmokając Cię w policzek.
- A o której macie ten koncert?
- Ooo. – spojrzał na zegarek w telefonie. – 17 czyli za 2 i pół godziny.
- Wiesz jak się nie mylę to będziesz musiał się niedługo zbierać na próbę.
- No racja. O 15 mamy jechać. – zerwał się z łóżka i skakał z kąta w kąt szukając czegoś. Ja sobie nadal leżałam w cieplutkim łóżeczku obserwując Go. Z czasem się wyrobił. Wychodził z łazienki a chłopaki zaczęli Go wołać.
- Idę! – krzyknął w stronę drzwi. – do zobaczenia. – powiedział i ostatni raz się pocałowaliśmy.
- [t.i] zostawiamy Ci wejściówkę i kluczę to zamkniesz dom. – krzyknął Josh.
- Dobra. Paa.
- Paa. – odpowiedzieli chórem.
Poleżałam sobie jeszcze z 20 – 30 minut i zaczęłam się szykować. Z racji tego, że nie miałam u chłopców musiałam iść do siebie, ale zanim wyszłam wstałam Josh przysłam sms: „ Zapomniałem Ci powiedzieć, że przywiozłem Ci jakieś ciuchy w torbie i są u mnie w pokoju. Tak wiem kochany jestem i skromny xd ;* Do zobaczenia na koncercie.” Od razu się uśmiechnęłaś. Z racji tego, że miałaś niecałe półtorej godziny szybko się umyłaś i poszłaś do pokoju. No nie. Perkusista czytał Ci w myślach. Ubrałaś niebiesko-czarną koszulę w kratę, lekko przetarte jeansy i do tego lekko przechodzone białe converse przed kostkę. Miałaś 45 minut do koncertu więc zeszłaś na dół spakowałaś w torbę wejściówkę i  telefon. Zakluczyłaś drzwi i ruszyłaś w stronę parku na koncert. Byłaś dosłownie 20 minut przed rozpoczęciem się. Pokazałaś ochroniarzowi wejściówkę i poszłaś w stronę chłopców.
- Heej. – powiedziałaś.
-[t.i] – krzyknęli chórem.
- Powodzenia chłopaki. – powiedziałaś. Po czym Niall zabrał Cię na stronę.
- Gotowa?
- Gotowa, na co?
- Żeby pokazać się światu.
- Ale, że teraz?
- No a kiedy.
- No nie wiem.
- Mamy 5 minut do wyjścia. Wolisz mieć to już za sobą czy nie?
- No wolę już.
- To na co czekamy. Chodź. – podał Ci rękę i wyszliście na scenę.
- Pani i Panowie oraz chłopcy z zespołu i ich dziewczyny. – zaczął a ja zaczęłam się śmiać na co szepnął do mnie coś w stylu nie pomagasz. -  Chciałem Wam ogłosić, że to o to dziewczyna jest moją dziewczyną. Alem żem powiedział bez sensu. No w każdym razie chodzimy ze sobą, no!
Wszystkie fanki zaczęły Wam bić brawo, krzyczeć i piszczeć a chłopcy stali jak zahipnotyzowani. Ale zaraz wbiegli do nas na scenę i zrobiliśmy zbiorowego Misiaka.
- Dobra za chwilę wracamy. Do zobaczenia.
Po skończonym koncercie poszliście uczcić nową parę czyli nas. A czy fanki mnie zaakceptowały. Hm? Szczerze nie wiem. Na razie dobrze się bawimy na imprezie.


Niall dla @Im_Niall_wife_Niall
:) 

#9 Liam ;)



- Bądź gotowa o 20 zabieram Cię gdzieś. A teraz muszę kończyć.  Kocham Cię. – powiedział Liam i się rozłączył. Co on znów kombinuję, ale przynajmniej cieszę się, że Go zobaczę. Nie widziałam Go około miesiąca nie licząc rozmowy na skype czy przez telefon, ale to nie to samo. Każdego wieczoru po koncercie Liam dzwonił do mnie i opowiadał jak było. Śmiałam się z niektórych historii, ale cały Liam. Od wczoraj chłopcy mają wolne. A dziś. No właśnie dziś jest wasza rocznica. Jesteście razem już rok.  Nie mogłaś w to uwierzyć. To było takie nie realne a jednak. Była już 18, więc postanowiłaś, że zaczniesz się już szykować. Napuściłaś sobie do wanny wody, weszłaś i relaksowałaś się, jeśli to tak można nazwać. Po jakiś 45 minutach jak nie dłużej wyszłaś z niej. Wysuszyłaś włosy i założyłaś wcześniej już przygotowaną czarną koronkową sukienkę z rękawami ¾ ( link do niej https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiSbN1V8DSs0mpV8fy6UyyVaT8YSMRw3CgPzji44ziL2DQU8cTQrfG2tfMVzemnmxJ0Nebq1SMuFLYn7RY2B3n7jKBTvyzpX49Z4LD5blFZniVjxYGMkmWgtvkTJmc2evhy65-9KYAX_pgF/s1600/8461-1.jpg ) i zaczęłaś robić sobie lekki makijaż i kręcić włosy. Założyłaś czarne baleriny i byłaś już gotowa. Punktualnie o 20 ktoś zadzwonił do drzwi. Był to nie kto inny jak Liam. Przytuliłam Go od razu.
-Tęskniłam.
- Ja też. – powiedział i złączył nasze usta w czułym pocałunku.
- Proszę to dla Ciebie. – wręczył mi różyczkę.
- Dziękuję.
- Gotowa?
- Gotowa. – powiedziała z uśmiechem.
Szliśmy uliczkami Londynu cały czas rozmawiając. Co jakieś czas obdarowując siebie pocałunkami i szczerymi uśmiechami.
- Więc co zaplanowałeś na dzisiejszy wieczór?
-Niespodzianka, kochanie. – powiedział i cmoknął mnie w policzek.
Doszliśmy do Big Bena.
- Liam, po co przyszliśmy pod Big Ben?
- Odwróć się. – powiedział po czym zawiązał mi oczy.
- Liam odpowiesz mi na pytanie?
- Ufasz mi? – spytał
- Liam!
- Odpowiedz na moje ufasz mi?
- No oczywiście, że tak.
- To wskakuj na barana.
- Co?
- No wskakuj na barana! – zrobiłam to o co kazał. Mogę przysiąc, że czułam, że idziemy po schodach.
- Liam idziesz po schodach?
- Yyy nie skąd że to stwierdzenie?
- A tak pytam.
- Dobra, zeskakuj, ale nie odwiązuj jeszcze opaski.
- Dobrze. – złapał mnie za rękę i teraz gdzieś prowadził. Nagle stanął objął mnie w tali i dostałam pozwolenie na zdjęcie opaski. Zdjęłam ją i ujrzałam piękną panoramę Londynu.
- Wszystkiego najlepszego kochanie.
- Wszystkiego najlepszego kochanie. – powiedziałam i pocałowaliśmy się.
- Zapraszam na romantyczną kolację na Big Benie. – zaprosił gestem ręki wskazując przygotowany stolik.
- Oh dziękuję. – odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę stolika. Liam jako dżentelmen odsunął mi krzesło i nalał do kieliszka wina. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, kiedy Liam spoważniał i zaczął się denerwować.
- Liam wszystko w porządku?
- T-tak-k – odpowiedział zdenerwowany.
- Przecież widzę, mów o co chodzi.
- Muszę się Ciebie coś spytać.
- Słucham.
- Bo ja Cię bardzo kocham i nie widzę świata za Tobą nie wiem co bym zrobił gdy by Cię nie było dlatego chciałem się spytać czy… - uklęknął na jedno kolano i wyjął czerwone pudełeczko – zostaniesz moją żoną?
- Tak. – odpowiedziałaś bez wahania i pocałowaliście się.
Koło 23 postanowiliście już wracać. Zeszliście z Big Bena i poszliście jeszcze na spacerek po parku. Przeszliście park chyba z trzy razy. Nie chcieliście się po prostu rozstawać. A może kończyć tego pięknego wieczoru. Przechodziliście koło placu zabaw a ty nie mogłaś się powstrzymać.
- Chodźmy na plac zabaw. Prooooszę.
- Za duża jesteś – wystawił język w moją stronę.
- Nie prawda. Jeszcze jestem nie pełnoletnia. Urodziny mam dopiero za 2 tygodnie –teraz to ja wystawiłam język.
- Ehh no ok ale tylko na 10 minut.
-Dobrze tato. – zaczęłam się śmiać i pobiegłam w stronę huśtawki a za mną Liam.
- Huśtawki to moja druga miłość. – stwierdziłam
- Co?
- Huśtawki to moja druga miłość, bo kocham się huśtać.
- A zresztą kto nie?
- Hmm każdy.
Huśtaliśmy się i rozmawialiśmy i z 10 minut zrobiły się dwie godziny.
- Która godzina? – spytałam, bo już byłam lekko śpiąca.
- Po 1. Wracamy? Bo widzę, że Ci zimno i spać się chce.
- Ehh okey. Paa huśtawki kocham Was. – powiedziałam na co Liam wybuch niekontrolowanie śmiechem.
- Ej foch. – powiedziałam i tupnęłam zabawnie nogą.
- Oj no nie fochaj się skarbie. Wiesz, że Cię kocham. – powiedział i zaczął całować mnie po szyi.
- Może wiem, może nie.
Żeby mi udowodnić mój narzeczony. Ahh ja to pięknie brzmi MÓJ NARZECZONY odwrócił mnie i pocałował długo, ale namiętnie.
- Teraz wierzysz? – spytał między pocałunkiem.
- Tak. – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
* 3 lata później*
Z Liam’em jesteśmy już dwa lata po ślubię. Kochamy siebie i nie widzimy świata po za sobą. A kiedy tylko jest pogoda chodzimy z naszą córeczką Emily na plac zabaw ten, na którym byliście w pierwszą rocznicę. A co do zespołu Liama. Koncertują i co roku starają się wydawać nową płytę. Ogólnie mają już 5 wydanych pięć płyt i każda stoi w domu na półce. Zostawiamy na specjalną okazję, aby pokazać Emi jaki tata ma talent. A co do mnie i Liam’a jeszcze to spodziewamy się jeszcze jednego dziecka. 

 Ten imagin dedykuję dla takiej osoby co nazwała mnie czubkiem.
Tak tak dla Ciebie Jola. :) A no i tak w ogóle to mi się nie podoba za bardzo. Spierdzieliłam Go strasznie. A to może z tego względu, że pierwszy z Liam'em. Ale siedziałam nad nim z dwie godziny. 
No cóż wyszło jak wyszło. Przepraszam jeśli Ci się nie podoba ;c