Z chłopakami przyjaźnie się dość spory kawałek czasu. jednak najlepiej dogaduję się z Liam'em i Harry'm, ale do jednego z nich czuję coś więcej. Jest to ... Harry. Mimo to nie świadczy, że z nim jestem. Liam wie, że czuję coś do Loczka.
Jak co piątek wieczór chłopaki wpadają do mnie i nie zostają tylko na piątek. O nie nie nie. Nocują u mnie cały weekend. Uwielbiam takie weekendy, bo w trakcie tygodnia mamy mało czasu aby spotkać się, więc nadrabiamy stracony czas.
Dochodziła już 18. Za 30 minut chłopcy mają przyjechać z próby. Nie ukrywam, że odstąpiłam każdemu z nich jedną szufladę, więc nawet nie jeżdżą do siebie po rzeczy. Tradycyjnie oni tylko jadą na zakupy a ja szukam ciekawych filmów do obejrzenia. Musiałam jeszcze ogarnąć salon i pokój w którym nocujemy, bo w czasie tygodnia nawet nie miałam czasu. Włączyłam muzykę i w rytmach piosenek ogarnęłam pokój do spania i co nie co w salonie. Wyrobiłam się idealnie, bo gdy siadłam zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Heeeej.! - przywitałam się otwierając drzwi.
- Sieeemkaa [T.I]! - powiedział na wejściu Louis. - Jak ja się za Tobą stęskniłem. - i przytulił mnie.
- Wiesz wyobraź sobie, że ja też. - zaśmiałam się.
- Heej. - przywitałam się z resztą po czym weszliśmy obije do domu i skierowaliśmy się od razu do kuchni razem z tymi wszystkimi zakupami.
- No to pokazywać co kupiliście. - powiedziałam pocierając rękami. Jak nie wiem kto, ale wiecie o co chodzi
- Spaghetti, pizza, kurczak... - wymieniać i wyjmować Niall. - 10 paczek popcornu, czekolady, chipsów, żelek... - wymieniał dalej.
- Dobra! Niall, widzę. -zakończyłam jego wypowiedź.
- Noo dobra. - powiedział ze smutkiem.
- Ejj. Horanek, ale nie obrażaj się. Chodź przytulę Cię. - i szłam w jego stronę z rozłożonymi rękami.
- No dobra! - powiedział już szczęśliwszy.
W między czasie gdy my z Irlandczykiem się przytulaliśmy w kuchni chłopaki zdążyli już zasiąść przed TV w salonie i zaczęć oglądać jakiś brazylijski serial.
- A gdzie Harry? - spytałam zaskoczona.
- Pojechał do Tay, bo miała jakąś sprawę do niego. - wyjaśnił Zayn.
- Aaa spoko. - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem. Liam zauważył od razu, że jest coś nie tak po czym przysiadł się do mnie i przytulił.
- A to za co ? - spytałam
- Żeby Ci nie było smutno. - odpowiedział uśmiechnięty.
- Dzięęękuję. - odparłam i wtuliłam się w niego.
- Jak to przytulanie bez nas ? - zawołał Lou. - My też chcemy! - oburzył się.
- No wiesz jeszcze miejsce dla Was się znajdzie. - powiedziałam na co od razu się ruszyli z miejsca i dołączyli do przytulania.
- Doobra chodźcie bo już 21.30 to idziemy oglądać i wiecie będziemy się kąpać. - powiedział trochę zmieszany Liam.
- No okey to chodźcie wybierzemy najpierw filmy. I zaklepuję, że idę się ostatnia kąpać. - ostrzegłam ich w drodze do wspólnego pokoju.
- No okeey... - odpowiedzieli zrezygnowani.
Siedliśmy razem na łóżkach i materacach po czym Lou włączył TIU. No i w ustalonej przez chłopaków chodzili się myć a my oglądaliśmy później takie filmy jak Trzy metry nad niebem czy Wampiry i Świry. Kiedy nadeszła moja kolej Zayn i Niall już spali a Louis usypiał powoli. Poszłam do łazienki i o 20 minutach wyszłam już umyta i gotowa do spania jednak zadzwonił dzwonek do drzwi. Sprawdziłam godzinę na zegarku z salonie. 1.30. Kto by o tej porze do mnie dzwonił. Spojrzałam przez wizjer i nie wierzyłam własnym oczom. Przed drzwiami stał zalany Harry. Nie czekając otworzyłam zamki i wpuściłam go do środka.
- Harry co ty tu robisz?
- No jak to co? Przyszedłem po to aby powiedzieć Ci, że Cię kocham. - i wpił się w moje usta.
- Jaką ja mam pewność, że do jutra jak wstaniesz nie zapomnisz tego i to było pod wpływem tego czegoś?!
- To, że jak człowiek jest pijany to mówi prawdę i to, że tak na prawdę nie byłem u Tay tylko poszedłem do bary się trochę najebać, bo na trzeźwo bym odwagi Ci tego powiedzieć. - powiedział patrząc cały czas w oczy - i nie wiem czy się zgodzisz, ale pójdziesz ze mną na randkę? - spytał
- Tak, Harry pójdę. - odpowiedziałam po czym znów się złączyliśmy w namiętnym pocałunku.
- A teraz idź do pokoju ja zaraz wrócę. - odpowiedziałam z uśmiechem. " Nie możliwe jednak staję się możliwe"~ pomyślałam i wróciłam do pokoju. Liam czekał na mnie uśmiechnięty.
- No i co się tak cieszysz? - zapytałam
- Idziesz z Haroldzikiem na randkę.Idziesz z Haroldzikiem na randkę. - zaczął śpiewać. - powiedział mi teraz i poszedł się ogarnąć.
- Ahaaa wszystko wyjaśnia. - zaśmiałam się i położyłam spać. - Dobranoc Liam.
- Dobranoc [T.I]! Niech ci się Harry przyśni. - usłyszałam a następnie odpłynęłam już do Krainy Morfeusza...
*Następnego dnia*
Zostałam obudzona przez Tomlinson'a . A wiecie w jaki sposób? Wylał na mnie wiadro ZIMNEJ wody.
- Nie żyjesz Louis! - krzyknęłam i zaczęłam za nim biec. Dziwne się, że chłopaków nie obudziłam krzykiem.
- hahahhahahaha. - śmiał się jak pojebany - nie chciałem!
- Taa. Nie chciałeś! MHM! - mówiliśmy już jak się ganialiśmy wokół stołu z uśmiechami.
- Noo przepraszam. Bo ty [T.I] robisz taaaakie dobre śniadania, że palce lizać. - powiedział.
- I przyznaj się, że obudziłeś mnie tylko po to, abym zrobiła Ci śniadanie? - mówiłam już spokojnie.
- Noo yyy tak, bo głodny jestem. - odpowiedział lekko zmieszany . Zrobiło mi się Go szkoda więc postanowiłam, że zrobię mu to śniadanie.
- No dobra zrobię Ci naleśniki z Nutella, ale jak jeszcze raz obudzisz mnie w ten sposób nie zrobię Ci już.
- Jeeej. Jesteś najlepsza! - powiedział i przytulił się do mnie.
- ale pomagasz mi zrobić dla reszty brygady, jasne?
- Tak jest proszę pani! - i zasalutował tak jak żołnierz.
- A i która godzina ? - zapytałam wykładając potrzebne składniki na blat.
- Eee po 8? - odpowiedział bojąc się mojej reakcji.
- Ehh. Wybaczę Ci to. A teraz w salonie jest takie pudełko z płytami wiesz które? - pokiwał głową na ''tak'' - to wybierzesz jakąś i przynieś tu i włączymy żeby lepiej się nam pracowało. - powiedziałam z uśmiechem a Tommo poszedł po płytę i wrócił z dwoma. - " Kawałki na śniadanie " i " Mieszanka Olly'ego z 1D" Trudny wybór. - powiedział z miną myśliciela.
- Eee tam trudny. Wrzuć tą której jesteś bardziej ciekaw i po problemie. - zaśmiałam się.
- Ok to " Kawałki na śniadanie" - powiedział i włączył.
- No dobra. - uśmiechnęłam się u zaczęliśmy robić naleśniki.
Po 25 minutach duuuża porcja naleśników była gotowa a my cali brudni. Mimo to zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
- Smacznego. - powiedziałam.
- Nawzajem. - odpowiedział uśmiechnięty.
Nie czekaliśmy długo na resztę, bo zjawili się po 15 minutach.
- Dzień Dobry! - powiedzieli chórem.
- Dzień Dobry! - odpowiedzieliśmy z Louis'em.
- Siadajcie zaraz Wam przyniosę wasze porcje. - powiedziałam i poszłam do kuchni a za mną jakiś lokowaty osobnik.
- Pomóc Ci? - spytał się opierając o futrynę drzwi.
- Jeśli tylko chcesz. - powiedziałam i zaczęłam przekładać naleśniki na mniejsze talerze. Harry stanął za mną i przytulił. - Pamiętasz o naszej dzisiejszej randce? - pokiwałam tylko twierdząco głową. - Bądź gotowa na 18.
- Dobrze. Możesz już wziąć te dwa talerze. Ja zaraz przyjdę. - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem . Styles nic nie odpowiedział tylko zabrał talerze i wyszedł. " Czyli jednak nie zapomniał" - pomyślałam. Zabrałam dwie kolejne porcje i wyszłam z kuchni. Podałam je Zayn'owi i Liam'owi po czym dosiadłam się do reszty towarzystwa. Ni z tego ni z owego telefon za wibrował dając znak o tym, że przyszła wiadomość .
Harry: Nie myśl tak o tym ;*
[T.I]: Skąd wiesz o czym myślę :P A w ogóle to gdzie idziemy? No wiesz, żebym wiedziała jak się ubrać.
Harry: Niespodzianka ;*
Harry: Będziesz zmuszona założyć sukienkę.
Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na niego spod byka na co się uśmiechnął ukazując swoje dołeczki. Pokręciłam tylko głową i włączyłam się do rozmowy z chłopakami co dziś będziemy robić.
- Ja proponuję wyjście na spacer. - padła propozycja od Liam'a.
- A ja wyjście do kina. - zaproponował Louis.
- A ja proponuję tak. - zaczęłam - idziemy do kina a po kinie na spacer do parku
- Ja się zgadzam. - odpowiedział Harry - byle, żeby wrócić przed 17. - spojrzał na mnie.
- A czemu tak? - spytał Zayn.
- Bo idą na randkę - odpowiedział z uśmiechem Li.
-Aaaa to zmienia postać rzeczy. To pójdziemy na 15 do kina wszyscy a potem się rozejdziemy co wy na to? - rzucił propozycją Zayn.
- Jestem za ! - krzyknęliśmy równo.
- To co szykujemy się i widzimy o 14 w kuchni?
- Tak jest ! Ale [T.I] przyjdź jeszcze do nas.- zasalutowaliśmy jak żołnierze i chłopcy poszli do ich sypialni a ja do swojego pokoju przygotować ubranie na wieczór. Wybrałam czarną koronkową sukienkę i do tego czarne balerinki. W życiu nie założę SZPILEK po moim trupie. Pogrzebałam jeszcze trochę i znalazłam czarną kopertówkę. " Idealnie" - pomyślałam. Ułożyłam wszystko na łóżku po czym sprawdziłam godzinę w telefonie. 11:37. Weszłam jeszcze na TT i tweetnęłam: " Dziś szykuje się najlepszy wieczór w moim życiu" i poszłam do chłopaków którzy urządzili sobie bitwę na poduszki?
- Bitwa na poduszki? Beze mnie? Wiecie co jak możecie! - chwyciłam poduszkę i zaczęłam bić nią Harry'ego. Potem niespodziewanie uderzył mnie Nialler to zaczęłam jego bić. Następnie uderzali mnie w kolejność takiej Louis, Liam i na końcu Zayn. Jakoś po 13 skończyliśmy naszą wojnę na poduszki i zaczęliśmy się szykować do kina. Bo ca jak co ale wszyscy jeszcze w piżamach. Postanowiłam, że ubiorę niebiesko-czarną koszulę w kratę na to moją kochaną czarną skórzaną kurtkę, lekko przetarte jeansy i czarne converse za kostkę. Włosy uczesałam szybko w niedbałego koka. Punktualnie o 14 stawiłam się w kuchni a okazał się, że tylko na mnie czekali, ale to szczegół.
*W kinie*
Zdecydowaliśmy, że pójdziemy na jakiś nowy horror, którego tytułu nie pamiętam. Chłopcy kupili popcorn i cole po czym weszliśmy na salę. Siedzieliśmy kolejno Zayn, Niall, Liam, Louis, Harry i ja. Około 17 wyszliśmy z sali po czym pożegnaliśmy się z chłopakami i pojechaliśmy z Harry'm do mojego domu.
- O 18 będe na Ciebie czekał. - powiedział podjeżdżając pod mój blok.
- Dorze. To do zobaczenia. - powiedziałam z uśmiechem.
- Paa. - odpowiedział i odjechał.
Wpadłam do domu jak burza . Wskoczyłam szybko pod prysznic i umyłam się dokładnie. Owinięta w ręcznik poszłam do pokoju po strój i wróciłam z powrotem do łazienki. Ubrana w sukienkę zaczęłam suszyć włosy co zajęło mi około 10 minut . Spakowałam do kopertówki jeszcze telefon, założyłam baleriny i czarną skórzaną kurtkę po czym dokładnie o 18 zadzwonił dzwonek. W drzwiach stanął Harold z czerwoną różą ubrany w białe converse, czarne spodnie, białą bluzkę i czarną marynarkę.
- Gotowa? - spytał wręczając różę.
- Tak. - odpowiedziałam po czym zamknęłam drzwi i wyszliśmy.
- To gdzie mnie zabierasz?
- Na romantyczną kolacje a potem na romantyczny spacer.
- Ooo. Jak romantycznie.
- No wiem. - odpowiedział i złapał mnie za rękę. W restauracji byliśmy po 15 minutach spacerku. Zasiedliśmy do stołu po czym zamówiliśmy spaghetti.
- [ T.I] bo ja muszę Ci coś powiedzieć.
- Tak Harry?
- Zrozumiem jak nie będziesz czuć do mnie tego samego, ale chce żebyś wiedziała, że ... - zrobił przerwę. - że Cię kocham.
Zamurował mnie MEGA. Właśnie Harry wyznał mi miłość. HARRY STYLES. OMG
- Rozumiem nie czujesz tego do mnie tego samego. Zapomnijmy o tym. - odpowiedział smutny.
- Harry czy jak bym nie czuła do Ciebie tego co ty do mnie to była bym z Tobą na randce? - spytałam i kontynuowałam. - Kocham Cię Harry. - skończyłam z uśmiechem.
- Kocham Cię [T.I] - po czym przysunął się do mnie i czule pocałował.
A resztę tego wieczoru sobie dopowiedzcie ... :)
Jak co piątek wieczór chłopaki wpadają do mnie i nie zostają tylko na piątek. O nie nie nie. Nocują u mnie cały weekend. Uwielbiam takie weekendy, bo w trakcie tygodnia mamy mało czasu aby spotkać się, więc nadrabiamy stracony czas.
Dochodziła już 18. Za 30 minut chłopcy mają przyjechać z próby. Nie ukrywam, że odstąpiłam każdemu z nich jedną szufladę, więc nawet nie jeżdżą do siebie po rzeczy. Tradycyjnie oni tylko jadą na zakupy a ja szukam ciekawych filmów do obejrzenia. Musiałam jeszcze ogarnąć salon i pokój w którym nocujemy, bo w czasie tygodnia nawet nie miałam czasu. Włączyłam muzykę i w rytmach piosenek ogarnęłam pokój do spania i co nie co w salonie. Wyrobiłam się idealnie, bo gdy siadłam zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Heeeej.! - przywitałam się otwierając drzwi.
- Sieeemkaa [T.I]! - powiedział na wejściu Louis. - Jak ja się za Tobą stęskniłem. - i przytulił mnie.
- Wiesz wyobraź sobie, że ja też. - zaśmiałam się.
- Heej. - przywitałam się z resztą po czym weszliśmy obije do domu i skierowaliśmy się od razu do kuchni razem z tymi wszystkimi zakupami.
- No to pokazywać co kupiliście. - powiedziałam pocierając rękami. Jak nie wiem kto, ale wiecie o co chodzi
- Spaghetti, pizza, kurczak... - wymieniać i wyjmować Niall. - 10 paczek popcornu, czekolady, chipsów, żelek... - wymieniał dalej.
- Dobra! Niall, widzę. -zakończyłam jego wypowiedź.
- Noo dobra. - powiedział ze smutkiem.
- Ejj. Horanek, ale nie obrażaj się. Chodź przytulę Cię. - i szłam w jego stronę z rozłożonymi rękami.
- No dobra! - powiedział już szczęśliwszy.
W między czasie gdy my z Irlandczykiem się przytulaliśmy w kuchni chłopaki zdążyli już zasiąść przed TV w salonie i zaczęć oglądać jakiś brazylijski serial.
- A gdzie Harry? - spytałam zaskoczona.
- Pojechał do Tay, bo miała jakąś sprawę do niego. - wyjaśnił Zayn.
- Aaa spoko. - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem. Liam zauważył od razu, że jest coś nie tak po czym przysiadł się do mnie i przytulił.
- A to za co ? - spytałam
- Żeby Ci nie było smutno. - odpowiedział uśmiechnięty.
- Dzięęękuję. - odparłam i wtuliłam się w niego.
- Jak to przytulanie bez nas ? - zawołał Lou. - My też chcemy! - oburzył się.
- No wiesz jeszcze miejsce dla Was się znajdzie. - powiedziałam na co od razu się ruszyli z miejsca i dołączyli do przytulania.
- Doobra chodźcie bo już 21.30 to idziemy oglądać i wiecie będziemy się kąpać. - powiedział trochę zmieszany Liam.
- No okey to chodźcie wybierzemy najpierw filmy. I zaklepuję, że idę się ostatnia kąpać. - ostrzegłam ich w drodze do wspólnego pokoju.
- No okeey... - odpowiedzieli zrezygnowani.
Siedliśmy razem na łóżkach i materacach po czym Lou włączył TIU. No i w ustalonej przez chłopaków chodzili się myć a my oglądaliśmy później takie filmy jak Trzy metry nad niebem czy Wampiry i Świry. Kiedy nadeszła moja kolej Zayn i Niall już spali a Louis usypiał powoli. Poszłam do łazienki i o 20 minutach wyszłam już umyta i gotowa do spania jednak zadzwonił dzwonek do drzwi. Sprawdziłam godzinę na zegarku z salonie. 1.30. Kto by o tej porze do mnie dzwonił. Spojrzałam przez wizjer i nie wierzyłam własnym oczom. Przed drzwiami stał zalany Harry. Nie czekając otworzyłam zamki i wpuściłam go do środka.
- Harry co ty tu robisz?
- No jak to co? Przyszedłem po to aby powiedzieć Ci, że Cię kocham. - i wpił się w moje usta.
- Jaką ja mam pewność, że do jutra jak wstaniesz nie zapomnisz tego i to było pod wpływem tego czegoś?!
- To, że jak człowiek jest pijany to mówi prawdę i to, że tak na prawdę nie byłem u Tay tylko poszedłem do bary się trochę najebać, bo na trzeźwo bym odwagi Ci tego powiedzieć. - powiedział patrząc cały czas w oczy - i nie wiem czy się zgodzisz, ale pójdziesz ze mną na randkę? - spytał
- Tak, Harry pójdę. - odpowiedziałam po czym znów się złączyliśmy w namiętnym pocałunku.
- A teraz idź do pokoju ja zaraz wrócę. - odpowiedziałam z uśmiechem. " Nie możliwe jednak staję się możliwe"~ pomyślałam i wróciłam do pokoju. Liam czekał na mnie uśmiechnięty.
- No i co się tak cieszysz? - zapytałam
- Idziesz z Haroldzikiem na randkę.Idziesz z Haroldzikiem na randkę. - zaczął śpiewać. - powiedział mi teraz i poszedł się ogarnąć.
- Ahaaa wszystko wyjaśnia. - zaśmiałam się i położyłam spać. - Dobranoc Liam.
- Dobranoc [T.I]! Niech ci się Harry przyśni. - usłyszałam a następnie odpłynęłam już do Krainy Morfeusza...
*Następnego dnia*
Zostałam obudzona przez Tomlinson'a . A wiecie w jaki sposób? Wylał na mnie wiadro ZIMNEJ wody.
- Nie żyjesz Louis! - krzyknęłam i zaczęłam za nim biec. Dziwne się, że chłopaków nie obudziłam krzykiem.
- hahahhahahaha. - śmiał się jak pojebany - nie chciałem!
- Taa. Nie chciałeś! MHM! - mówiliśmy już jak się ganialiśmy wokół stołu z uśmiechami.
- Noo przepraszam. Bo ty [T.I] robisz taaaakie dobre śniadania, że palce lizać. - powiedział.
- I przyznaj się, że obudziłeś mnie tylko po to, abym zrobiła Ci śniadanie? - mówiłam już spokojnie.
- Noo yyy tak, bo głodny jestem. - odpowiedział lekko zmieszany . Zrobiło mi się Go szkoda więc postanowiłam, że zrobię mu to śniadanie.
- No dobra zrobię Ci naleśniki z Nutella, ale jak jeszcze raz obudzisz mnie w ten sposób nie zrobię Ci już.
- Jeeej. Jesteś najlepsza! - powiedział i przytulił się do mnie.
- ale pomagasz mi zrobić dla reszty brygady, jasne?
- Tak jest proszę pani! - i zasalutował tak jak żołnierz.
- A i która godzina ? - zapytałam wykładając potrzebne składniki na blat.
- Eee po 8? - odpowiedział bojąc się mojej reakcji.
- Ehh. Wybaczę Ci to. A teraz w salonie jest takie pudełko z płytami wiesz które? - pokiwał głową na ''tak'' - to wybierzesz jakąś i przynieś tu i włączymy żeby lepiej się nam pracowało. - powiedziałam z uśmiechem a Tommo poszedł po płytę i wrócił z dwoma. - " Kawałki na śniadanie " i " Mieszanka Olly'ego z 1D" Trudny wybór. - powiedział z miną myśliciela.
- Eee tam trudny. Wrzuć tą której jesteś bardziej ciekaw i po problemie. - zaśmiałam się.
- Ok to " Kawałki na śniadanie" - powiedział i włączył.
- No dobra. - uśmiechnęłam się u zaczęliśmy robić naleśniki.
Po 25 minutach duuuża porcja naleśników była gotowa a my cali brudni. Mimo to zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
- Smacznego. - powiedziałam.
- Nawzajem. - odpowiedział uśmiechnięty.
Nie czekaliśmy długo na resztę, bo zjawili się po 15 minutach.
- Dzień Dobry! - powiedzieli chórem.
- Dzień Dobry! - odpowiedzieliśmy z Louis'em.
- Siadajcie zaraz Wam przyniosę wasze porcje. - powiedziałam i poszłam do kuchni a za mną jakiś lokowaty osobnik.
- Pomóc Ci? - spytał się opierając o futrynę drzwi.
- Jeśli tylko chcesz. - powiedziałam i zaczęłam przekładać naleśniki na mniejsze talerze. Harry stanął za mną i przytulił. - Pamiętasz o naszej dzisiejszej randce? - pokiwałam tylko twierdząco głową. - Bądź gotowa na 18.
- Dobrze. Możesz już wziąć te dwa talerze. Ja zaraz przyjdę. - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem . Styles nic nie odpowiedział tylko zabrał talerze i wyszedł. " Czyli jednak nie zapomniał" - pomyślałam. Zabrałam dwie kolejne porcje i wyszłam z kuchni. Podałam je Zayn'owi i Liam'owi po czym dosiadłam się do reszty towarzystwa. Ni z tego ni z owego telefon za wibrował dając znak o tym, że przyszła wiadomość .
Harry: Nie myśl tak o tym ;*
[T.I]: Skąd wiesz o czym myślę :P A w ogóle to gdzie idziemy? No wiesz, żebym wiedziała jak się ubrać.
Harry: Niespodzianka ;*
Harry: Będziesz zmuszona założyć sukienkę.
Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na niego spod byka na co się uśmiechnął ukazując swoje dołeczki. Pokręciłam tylko głową i włączyłam się do rozmowy z chłopakami co dziś będziemy robić.
- Ja proponuję wyjście na spacer. - padła propozycja od Liam'a.
- A ja wyjście do kina. - zaproponował Louis.
- A ja proponuję tak. - zaczęłam - idziemy do kina a po kinie na spacer do parku
- Ja się zgadzam. - odpowiedział Harry - byle, żeby wrócić przed 17. - spojrzał na mnie.
- A czemu tak? - spytał Zayn.
- Bo idą na randkę - odpowiedział z uśmiechem Li.
-Aaaa to zmienia postać rzeczy. To pójdziemy na 15 do kina wszyscy a potem się rozejdziemy co wy na to? - rzucił propozycją Zayn.
- Jestem za ! - krzyknęliśmy równo.
- To co szykujemy się i widzimy o 14 w kuchni?
- Tak jest ! Ale [T.I] przyjdź jeszcze do nas.- zasalutowaliśmy jak żołnierze i chłopcy poszli do ich sypialni a ja do swojego pokoju przygotować ubranie na wieczór. Wybrałam czarną koronkową sukienkę i do tego czarne balerinki. W życiu nie założę SZPILEK po moim trupie. Pogrzebałam jeszcze trochę i znalazłam czarną kopertówkę. " Idealnie" - pomyślałam. Ułożyłam wszystko na łóżku po czym sprawdziłam godzinę w telefonie. 11:37. Weszłam jeszcze na TT i tweetnęłam: " Dziś szykuje się najlepszy wieczór w moim życiu" i poszłam do chłopaków którzy urządzili sobie bitwę na poduszki?
- Bitwa na poduszki? Beze mnie? Wiecie co jak możecie! - chwyciłam poduszkę i zaczęłam bić nią Harry'ego. Potem niespodziewanie uderzył mnie Nialler to zaczęłam jego bić. Następnie uderzali mnie w kolejność takiej Louis, Liam i na końcu Zayn. Jakoś po 13 skończyliśmy naszą wojnę na poduszki i zaczęliśmy się szykować do kina. Bo ca jak co ale wszyscy jeszcze w piżamach. Postanowiłam, że ubiorę niebiesko-czarną koszulę w kratę na to moją kochaną czarną skórzaną kurtkę, lekko przetarte jeansy i czarne converse za kostkę. Włosy uczesałam szybko w niedbałego koka. Punktualnie o 14 stawiłam się w kuchni a okazał się, że tylko na mnie czekali, ale to szczegół.
*W kinie*
Zdecydowaliśmy, że pójdziemy na jakiś nowy horror, którego tytułu nie pamiętam. Chłopcy kupili popcorn i cole po czym weszliśmy na salę. Siedzieliśmy kolejno Zayn, Niall, Liam, Louis, Harry i ja. Około 17 wyszliśmy z sali po czym pożegnaliśmy się z chłopakami i pojechaliśmy z Harry'm do mojego domu.
- O 18 będe na Ciebie czekał. - powiedział podjeżdżając pod mój blok.
- Dorze. To do zobaczenia. - powiedziałam z uśmiechem.
- Paa. - odpowiedział i odjechał.
Wpadłam do domu jak burza . Wskoczyłam szybko pod prysznic i umyłam się dokładnie. Owinięta w ręcznik poszłam do pokoju po strój i wróciłam z powrotem do łazienki. Ubrana w sukienkę zaczęłam suszyć włosy co zajęło mi około 10 minut . Spakowałam do kopertówki jeszcze telefon, założyłam baleriny i czarną skórzaną kurtkę po czym dokładnie o 18 zadzwonił dzwonek. W drzwiach stanął Harold z czerwoną różą ubrany w białe converse, czarne spodnie, białą bluzkę i czarną marynarkę.
- Gotowa? - spytał wręczając różę.
- Tak. - odpowiedziałam po czym zamknęłam drzwi i wyszliśmy.
- To gdzie mnie zabierasz?
- Na romantyczną kolacje a potem na romantyczny spacer.
- Ooo. Jak romantycznie.
- No wiem. - odpowiedział i złapał mnie za rękę. W restauracji byliśmy po 15 minutach spacerku. Zasiedliśmy do stołu po czym zamówiliśmy spaghetti.
- [ T.I] bo ja muszę Ci coś powiedzieć.
- Tak Harry?
- Zrozumiem jak nie będziesz czuć do mnie tego samego, ale chce żebyś wiedziała, że ... - zrobił przerwę. - że Cię kocham.
Zamurował mnie MEGA. Właśnie Harry wyznał mi miłość. HARRY STYLES. OMG
- Rozumiem nie czujesz tego do mnie tego samego. Zapomnijmy o tym. - odpowiedział smutny.
- Harry czy jak bym nie czuła do Ciebie tego co ty do mnie to była bym z Tobą na randce? - spytałam i kontynuowałam. - Kocham Cię Harry. - skończyłam z uśmiechem.
- Kocham Cię [T.I] - po czym przysunął się do mnie i czule pocałował.
A resztę tego wieczoru sobie dopowiedzcie ... :)
Taaak jest źle wiem! Ale przepraszam ;c
Nie chciałam Go tak zepsuć.
Miał być w niedziele ale nie udało mi się Go przepisać.
A następny będzie jakoś do końca tego tygodnia.
Mam już Go napisanego ale koleżance
się koniec nie podoba i chyba będę zmieniać.
I wszystkie 1 poprawione więc wracam do Was!
Haha jeszcze raz przepraszam za zepsucie imagina
Dłuugi i do bani.
Dzięki za wszystkie komentarze.
Kocham Was. ♥
Do następnego.
Ola :)

