czwartek, 21 listopada 2013

# 25 Harry :)

Z chłopakami przyjaźnie się dość spory kawałek czasu. jednak najlepiej dogaduję się z Liam'em i Harry'm, ale do jednego z nich czuję coś więcej. Jest to ... Harry. Mimo to nie świadczy, że z nim jestem. Liam wie, że czuję coś do Loczka.
Jak co piątek wieczór chłopaki wpadają do mnie i nie zostają tylko na piątek. O nie nie nie. Nocują u mnie cały weekend. Uwielbiam takie weekendy, bo w trakcie tygodnia mamy mało czasu aby spotkać się, więc nadrabiamy stracony czas.
Dochodziła już 18. Za 30 minut chłopcy mają przyjechać z próby. Nie ukrywam, że odstąpiłam każdemu z nich jedną szufladę, więc nawet nie jeżdżą do siebie po rzeczy. Tradycyjnie oni tylko jadą na zakupy a ja szukam ciekawych filmów do obejrzenia. Musiałam jeszcze ogarnąć salon i pokój w którym nocujemy, bo w czasie tygodnia nawet nie miałam czasu. Włączyłam muzykę i w rytmach piosenek ogarnęłam pokój do spania i co nie co w salonie. Wyrobiłam się idealnie, bo gdy siadłam zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Heeeej.!  - przywitałam się otwierając drzwi.
- Sieeemkaa [T.I]! - powiedział na wejściu Louis. - Jak ja się za Tobą stęskniłem. - i przytulił mnie.
- Wiesz wyobraź sobie, że ja też. - zaśmiałam się.
- Heej. - przywitałam się z resztą po czym weszliśmy obije do domu i skierowaliśmy się od razu do kuchni razem z tymi wszystkimi zakupami.
- No to pokazywać co kupiliście. - powiedziałam pocierając rękami. Jak nie wiem kto, ale wiecie o co chodzi
- Spaghetti, pizza, kurczak... - wymieniać i wyjmować Niall. - 10 paczek popcornu, czekolady, chipsów, żelek... - wymieniał dalej.
- Dobra! Niall, widzę. -zakończyłam jego wypowiedź.
- Noo dobra. - powiedział ze smutkiem.
- Ejj. Horanek, ale nie obrażaj się. Chodź przytulę Cię. - i szłam w jego stronę z rozłożonymi rękami.
- No dobra! - powiedział już szczęśliwszy.
W między czasie gdy my z Irlandczykiem się przytulaliśmy w kuchni chłopaki zdążyli już zasiąść przed TV w salonie i zaczęć oglądać jakiś brazylijski serial.
- A gdzie Harry? - spytałam zaskoczona.
- Pojechał do Tay, bo miała jakąś sprawę do niego. - wyjaśnił Zayn.
- Aaa spoko. - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.  Liam zauważył od razu, że jest coś nie tak po czym przysiadł się do mnie i przytulił.
- A to za co ? - spytałam
- Żeby Ci nie było smutno. - odpowiedział uśmiechnięty.
- Dzięęękuję. - odparłam i wtuliłam się w niego.
- Jak to przytulanie bez nas ? - zawołał Lou. - My też chcemy! - oburzył się.
- No wiesz jeszcze miejsce dla Was się znajdzie. - powiedziałam na co od razu się ruszyli z miejsca i dołączyli do przytulania.
- Doobra chodźcie bo już 21.30 to idziemy oglądać i wiecie będziemy się kąpać. - powiedział trochę zmieszany Liam.
- No okey to chodźcie wybierzemy najpierw filmy. I zaklepuję, że idę się ostatnia kąpać. - ostrzegłam ich w drodze do wspólnego pokoju.
- No okeey... - odpowiedzieli zrezygnowani.
Siedliśmy razem na łóżkach i materacach po czym Lou włączył TIU. No i w ustalonej przez chłopaków chodzili się myć a my oglądaliśmy później takie filmy jak Trzy metry nad niebem czy Wampiry i Świry. Kiedy nadeszła moja kolej Zayn i  Niall już spali a Louis usypiał powoli. Poszłam do łazienki i o 20 minutach wyszłam już umyta i gotowa do spania jednak zadzwonił dzwonek do drzwi. Sprawdziłam godzinę na zegarku z salonie. 1.30. Kto by o tej porze do mnie dzwonił. Spojrzałam przez wizjer i nie wierzyłam własnym oczom. Przed drzwiami stał zalany Harry. Nie czekając otworzyłam zamki i wpuściłam go do środka.
- Harry co ty tu robisz?
- No jak to co? Przyszedłem po to aby powiedzieć Ci, że Cię kocham. - i wpił się w moje usta.
- Jaką ja mam pewność, że do jutra jak wstaniesz nie zapomnisz tego i to było pod wpływem tego czegoś?!
- To, że jak człowiek jest pijany to mówi prawdę i to, że tak na prawdę nie byłem u Tay tylko poszedłem do bary się trochę najebać, bo na trzeźwo bym odwagi Ci tego powiedzieć. - powiedział patrząc cały czas w oczy -  i nie wiem czy się zgodzisz, ale pójdziesz ze mną na randkę? - spytał
- Tak, Harry pójdę. - odpowiedziałam po czym znów się złączyliśmy w namiętnym pocałunku.
- A teraz idź do pokoju ja zaraz wrócę. - odpowiedziałam z uśmiechem. " Nie możliwe jednak staję się możliwe"~ pomyślałam i wróciłam do pokoju. Liam czekał na mnie uśmiechnięty.
- No i co się tak cieszysz? - zapytałam
- Idziesz z Haroldzikiem na randkę.Idziesz z Haroldzikiem na randkę. - zaczął śpiewać. - powiedział mi teraz i poszedł się ogarnąć.
- Ahaaa wszystko wyjaśnia. - zaśmiałam się i położyłam spać.  - Dobranoc Liam.
- Dobranoc [T.I]! Niech ci się Harry przyśni. - usłyszałam a następnie odpłynęłam już do Krainy Morfeusza...
*Następnego dnia*
Zostałam obudzona przez Tomlinson'a . A wiecie w jaki sposób? Wylał na mnie wiadro ZIMNEJ wody.
- Nie żyjesz Louis! - krzyknęłam i zaczęłam za nim biec. Dziwne się, że chłopaków nie obudziłam krzykiem.
- hahahhahahaha. - śmiał się jak pojebany - nie chciałem!
- Taa. Nie chciałeś! MHM! - mówiliśmy już jak się ganialiśmy wokół stołu z uśmiechami.
- Noo przepraszam. Bo ty [T.I] robisz taaaakie dobre śniadania, że palce lizać. - powiedział.
- I przyznaj się, że obudziłeś mnie tylko po to, abym zrobiła Ci śniadanie? - mówiłam już spokojnie.
- Noo yyy tak, bo głodny jestem. - odpowiedział lekko zmieszany . Zrobiło mi się Go szkoda więc postanowiłam, że zrobię mu to śniadanie.
- No dobra zrobię Ci naleśniki z Nutella, ale jak jeszcze raz obudzisz mnie w ten sposób nie zrobię Ci już.
- Jeeej. Jesteś najlepsza! - powiedział i przytulił się do mnie.
- ale pomagasz mi zrobić dla reszty brygady, jasne?
- Tak jest proszę pani! - i zasalutował tak jak żołnierz.
- A i która godzina ? - zapytałam wykładając potrzebne składniki na blat.
- Eee po 8? - odpowiedział bojąc się mojej reakcji.
- Ehh. Wybaczę Ci to. A teraz w salonie jest takie pudełko z płytami wiesz które? - pokiwał głową na ''tak'' - to wybierzesz jakąś i przynieś tu i włączymy żeby lepiej się nam pracowało. - powiedziałam z uśmiechem a Tommo poszedł po płytę i wrócił z dwoma. - " Kawałki na śniadanie " i " Mieszanka Olly'ego z 1D" Trudny wybór.  - powiedział z miną myśliciela.
- Eee tam trudny. Wrzuć tą której jesteś bardziej ciekaw i po problemie. - zaśmiałam się.
- Ok to " Kawałki na śniadanie" - powiedział i włączył.
- No dobra. - uśmiechnęłam się u zaczęliśmy robić naleśniki.
Po 25 minutach duuuża porcja naleśników była gotowa a my cali brudni. Mimo to zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
- Smacznego. - powiedziałam.
- Nawzajem. - odpowiedział uśmiechnięty.
Nie czekaliśmy długo na resztę, bo zjawili się po 15 minutach.
- Dzień Dobry! - powiedzieli chórem.
- Dzień Dobry! - odpowiedzieliśmy z Louis'em.
- Siadajcie zaraz Wam przyniosę wasze porcje. - powiedziałam i poszłam do kuchni a za mną jakiś lokowaty osobnik.
- Pomóc Ci? - spytał się opierając o futrynę drzwi.
- Jeśli tylko chcesz. - powiedziałam i zaczęłam przekładać naleśniki na mniejsze talerze. Harry stanął za mną i przytulił. - Pamiętasz o naszej dzisiejszej randce? - pokiwałam tylko twierdząco głową. - Bądź gotowa na 18.
- Dobrze. Możesz już wziąć te dwa talerze. Ja zaraz przyjdę. - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem . Styles nic nie odpowiedział tylko zabrał talerze i wyszedł. " Czyli jednak nie zapomniał" - pomyślałam. Zabrałam dwie kolejne porcje i wyszłam z kuchni. Podałam je Zayn'owi i Liam'owi po czym dosiadłam się do reszty towarzystwa. Ni z tego ni z owego telefon za wibrował dając znak o tym, że przyszła wiadomość .
Harry: Nie myśl tak o tym ;*
[T.I]: Skąd wiesz o czym myślę :P A w ogóle to gdzie idziemy? No wiesz, żebym wiedziała jak się ubrać.
Harry: Niespodzianka ;*
Harry: Będziesz zmuszona założyć sukienkę.
Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na niego spod byka na co się uśmiechnął ukazując swoje dołeczki. Pokręciłam tylko głową i włączyłam się do rozmowy z chłopakami co dziś będziemy robić.
- Ja proponuję wyjście na spacer.  - padła propozycja od Liam'a.
- A ja wyjście do kina. - zaproponował Louis.
- A ja proponuję tak. - zaczęłam - idziemy do kina a po kinie na spacer do parku
- Ja się zgadzam. - odpowiedział Harry - byle, żeby wrócić przed 17. - spojrzał na mnie.
- A czemu tak?  - spytał Zayn.
- Bo idą na randkę  - odpowiedział z uśmiechem Li.
-Aaaa to zmienia postać rzeczy. To pójdziemy na 15 do kina wszyscy a potem się rozejdziemy co wy na to? - rzucił propozycją Zayn.
- Jestem za ! - krzyknęliśmy równo.
- To co szykujemy się i widzimy o 14 w kuchni?
- Tak jest !  Ale [T.I] przyjdź jeszcze do nas.- zasalutowaliśmy jak żołnierze i chłopcy poszli do ich sypialni a ja do swojego pokoju przygotować ubranie na wieczór. Wybrałam czarną koronkową sukienkę i do tego czarne balerinki. W życiu nie założę SZPILEK po moim trupie. Pogrzebałam jeszcze trochę i znalazłam czarną kopertówkę. " Idealnie" - pomyślałam.  Ułożyłam wszystko na łóżku po czym sprawdziłam godzinę w telefonie. 11:37. Weszłam jeszcze na TT i tweetnęłam: " Dziś szykuje się najlepszy wieczór w moim życiu" i poszłam do chłopaków którzy urządzili sobie bitwę na poduszki?
- Bitwa na poduszki? Beze mnie? Wiecie co jak możecie! - chwyciłam poduszkę i zaczęłam bić nią Harry'ego. Potem niespodziewanie uderzył mnie Nialler to zaczęłam jego bić. Następnie uderzali mnie w kolejność takiej Louis, Liam i  na końcu Zayn. Jakoś po 13 skończyliśmy naszą wojnę na poduszki i zaczęliśmy się szykować do kina. Bo ca jak co ale wszyscy jeszcze w piżamach. Postanowiłam, że ubiorę niebiesko-czarną koszulę w kratę na to moją kochaną czarną skórzaną kurtkę, lekko przetarte jeansy i czarne converse za kostkę. Włosy uczesałam szybko w niedbałego koka. Punktualnie o 14 stawiłam się w kuchni a okazał się, że tylko na mnie czekali, ale to szczegół.
*W kinie*
Zdecydowaliśmy, że pójdziemy na jakiś nowy horror, którego tytułu nie pamiętam. Chłopcy kupili popcorn i cole po czym weszliśmy na salę. Siedzieliśmy kolejno Zayn, Niall, Liam, Louis, Harry i ja. Około 17 wyszliśmy z sali po czym pożegnaliśmy się z chłopakami i pojechaliśmy z Harry'm do mojego domu.
- O 18 będe na Ciebie czekał. - powiedział podjeżdżając pod mój blok.
- Dorze. To do zobaczenia. - powiedziałam z uśmiechem.
- Paa. - odpowiedział i odjechał.
Wpadłam do domu jak burza . Wskoczyłam szybko pod prysznic i umyłam się dokładnie. Owinięta w ręcznik poszłam do pokoju po strój i wróciłam z powrotem do łazienki. Ubrana w sukienkę zaczęłam suszyć włosy co zajęło mi około 10 minut . Spakowałam do kopertówki jeszcze telefon, założyłam baleriny i czarną skórzaną kurtkę po czym dokładnie o 18 zadzwonił dzwonek. W drzwiach stanął Harold z czerwoną różą ubrany w białe converse, czarne spodnie, białą bluzkę i czarną marynarkę.
- Gotowa? - spytał wręczając różę.
- Tak. - odpowiedziałam po czym zamknęłam drzwi i wyszliśmy.
- To gdzie mnie zabierasz?
- Na romantyczną kolacje a potem na romantyczny spacer.
- Ooo. Jak romantycznie.
- No wiem. - odpowiedział i złapał mnie za rękę. W restauracji byliśmy po 15 minutach spacerku. Zasiedliśmy do stołu po czym zamówiliśmy spaghetti.
- [ T.I] bo ja muszę Ci coś powiedzieć.
- Tak Harry?
- Zrozumiem jak nie będziesz czuć do mnie tego samego, ale chce żebyś wiedziała, że ... - zrobił przerwę. - że Cię kocham.
Zamurował mnie MEGA. Właśnie Harry wyznał mi miłość. HARRY STYLES. OMG
- Rozumiem nie czujesz tego do mnie tego samego. Zapomnijmy o tym. - odpowiedział smutny.
- Harry czy jak bym nie czuła do Ciebie tego co ty do mnie to była bym z Tobą na randce? - spytałam i kontynuowałam. - Kocham Cię Harry. - skończyłam z  uśmiechem.
- Kocham Cię [T.I] - po czym przysunął się do mnie i czule pocałował.
A resztę tego wieczoru sobie dopowiedzcie ... :)

Taaak jest źle wiem! Ale przepraszam ;c
Nie chciałam Go tak zepsuć.
Miał być w niedziele ale nie udało mi się Go przepisać.
A następny będzie jakoś do końca tego tygodnia.
Mam już Go napisanego ale koleżance
się koniec nie podoba i chyba będę zmieniać.
I wszystkie 1 poprawione więc wracam do Was! 
Haha jeszcze raz przepraszam za zepsucie imagina
Dłuugi i do bani. 
Dzięki za wszystkie komentarze.
Kocham Was. ♥ 
Do następnego.
Ola :)

piątek, 1 listopada 2013

#24 Niall

Z Niall'em przyjaźnie się już o dwóch lat. Znamy się praktycznie na wylot. I teraz coś smutnego. Niall ma dziewczynę o imieniu Bella i  jest strasznie o mnie i Emily zazdrosna. Doszło nawet do tego, że raz zerwał ze mną kontakt bez słowa wyjaśnienia. Zaufałam mu drugi i ostatni raz. Jak na razi się to nie powtórzyło. No właśnie JAK NA RAZIE. Emi powiedziała mi kiedyś w tajemnicy, że myśli, że się w nim zakochałam. A prawda jest taka, że kocham Go, ale jak starszego brata. Tylko i wyłącznie. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu.
-Siemka Emily. Co tam chce moja kochana przyjaciółka?
- Ohh jak miło. - zaśmiałyśmy się. - Słuchaj spotkamy się dzisiaj? Jest ładna pogoda możemy się gdzieś przejść.
- No spoko. To wpadnij po mnie za 20 minut ha tylko coś zjem, bo jeszcze nic nie jadłam.
- Luuuzik. I zadzwonimy jeszcze po Horana, nie?
- No wiesz jak tylko będzie w domu i Bella nie będzie miała nic przeciwko to z wielką chęcią. Ale to już jak będziemy znać cel gdzie pójdziemy.
- Dobra. Too ja dzwonie czy ty?
- Aaa takie szczegóły to się później ustali.
- Niech Ci będzie.
- To do zobaczenia.
- Paa.
Zbiegłam szybko po schodach na dół i zrobiłam sobie tosty. W czasie gdy one się podgrzewały założyłam swoje czarne Converse, które dostałam od Niall'a na moje ostatnie urodziny. Dokładnie tak jak się umówiłam z Emily była u mnie za 20 minut.
- Heeej. - przytuliłyśmy się.
- No siemka. Wezmę tylko iPhone'a i możemy iść.
- Leć, ja czekam. - powiedziała z uśmiechem.
Pobiegłam szybko po schodach do pokoju. W drodze powrotnej napisałam mamie sms, że wychodzę i nie wiem kiedy wrócę. Zgarnęłam po drodze jeszcze klucze do domu i kurtkę. Zakluczyłam drzwi i ruszyłyśmy w stronę parku i tam postanowiłyśmy, że zadzwonimy do Niall'a.
- A jak tam układa Ci się z Matt'em ? - zapytałam podekscytowana.
- Eee no dobrze. - odpowiedziała trochę zamieszana.
- Ejjj! - powiedziałam oburzona.
- Coo? - spytałam zdziwiona.
- Kłamiesz jak nic! Wiesz co jak tak możesz. - zaczęłam udawać, że płaczę po czym od razu wybuchnęłyśmy śmiechem. Do parku doszliśmy w bardzo dobrych humorach. Siadłyśmy sobie na jednej z ławce i dalej dyskutowałyśmy.
- Ejj a to czasem nie Bella? - spytałam Emi w którymś momencie i pokazała na parę całujących się.
- Aaa wiesz, że to chyba ona? Ale nie z Niall'em. - powiedziałam poważnie.
- Zdradza Go! - stwierdziła Emi.
- Dzwoń do Niego, bo od mnie nie obierze.!
- Co? Dlaczego? - spytała zdziwiona.
- Nie ważne czemu. Dzwoń do niego! - mówiłam zdenerwowana.
Przyjaciółka wyciągnęła swojego białego iPhone'a i wybrała numer do Irlandczyka.
-Hej Niall słuchaj mógłbyś przyjść szybko do parku?
- No to super a za ile będziesz?
-Okey to czekam. Pa. - nie słyszałam pełnej rozmowy z Horanem, więc czekałam jak skończy rozmawiać.
- Będzie za max 5 minut, bo jest gdzieś tu w okolicy.
- Noo za 5 minut to będą lizać się po twarzy, albo jeszcze lepiej już będą się rozbierać w krzakach.
- hahaha nie tak ostro siostro!
Cały czas patrzyliśmy czy nadal tam są, ale rozmawiałyśmy już na swoje tematy. A Nialler rzeczywiście po 5 minutach z zegarkiem w dłoni przyszedł.
-  Noo to co się stało ? - skierował to pytanie do Emi.
- Patrz tam! - pokazała Emi na jedną z ławek. - To nie Bella?
W jego oczach pojawił się szok. - Tak to chyba ona.
- I co teraz zamierzasz zrobić? - spytałam.
- Nie twój zasrany interes! - wrzasnął a w moich oczach pojawiły się łzy. Na szczęście nie zauważył ich, bo ruszył w stronę rudowłosej dziewczyny. Nie wiem co konkretnie mówił, ale widać było, że ostro się kłócili.
-[T.I] o co pokłóciłaś się z Niall'em? - spytała przytulając mnie Emi.
- Nie ważne... A zresztą pokłóciliśmy się, że zostawił mnie znów i jego usprawiedliwieniem jest tylko i wyłącznie to, że Bella to moja dziewczyna i w ogóle. - mówiłam i powstrzymywałam się od płaczu. Przyjaciółka przytuliła mnie i powiedziała tylko. - Jestem z Ciebie dumna. - i cmoknęła mnie w policzek. Potem zaśmiałyśmy się i kontynuowałam dalej. - Powiedziałam mu też, że jeśli ma tak być dalej to lepiej, żeby o mnie zapomniał to wydarł się na mnie że nic nie rozumiem i jestem tylko zasraną małolatą! - mówiłam ale teraz nie powstrzymywałam łez i pozwoliłam im swobodnie płynąć. Emily od razu mnie przytuliła.
- Ejj Niall wraca. - powiedziała nagle. - i idzie o dziwo szczęśliwy.
- A wy co takie smutne? - zapytał pełen energii. - Matko [T.I] cze,u płaczesz? - mówił w szoku.
- Ty już powinieneś wiedzieć Niall. - odpowiedziałam po czym wstałam i ruszyłam w stronę domu. Nie zatrzymywali mnie a ni nic, więc było to dla mnie na korzyść. Po jakiś 15 minutach byłam już pod domem. Otworzyłam drzwi i weszłam. Mamy jeszcze nie było, więc miałam dom dla siebie. Pełen chill. Weszłam do salonu włączyłam swoją ukochaną płytę z ulubionymi piosenkami i podkręciłam na FULL. W czasie gdy zdejmowałam buty usłyszałam pierwsze nuty A$AP Rocky. Żeby nie zawracać sobie głowy Niall'em zaczęłam robić sobie coś do jedzenia. A że nie miałam ochoty na jakieś wielkie cuda po prostu włożyłam parówki do mikrofali na dwie i pół minuty i weszłam na Twittera: " Paruffki <3 Kocham ^^" weszłam jeszcze w interakcje i zobaczyłam tweet od Irlandczyka.: " Dzwonię dzwonkiem już od 5 minut. Mogła byś mnie wpuścić?" I co zrobić? Otworzyć mu te drzwi? Ehh raz się żyję. Podeszłam do przedsionka po czym przekręciłam górny zamek i Go wpuściłam.
- Możemy pogadać? - spytał kiedy przykręciłam muzykę.
- Jeśli musimy. - było mi to obojętne. Miałam tego dość jak na jeden dzień.
- Tak musimy! - podniósł ton, na co ja podskoczyłam ze strachu. - Przepraszam. - wyszeptał.
- Za  co ty mnie przepraszasz? - spytałam zdziwiona.
- Za wszystko w szczególności za moje zachowanie, nie powinienem Cię tak traktować. Zachowałem się jak ostatni idiota. - zrobił przerwę. - a to wszystko przez to, że - kontynuował. - Zakochałem się w Tobie [T.I] - wyszeptał po czym spuścił wzrok.
- Wytłumacz mi jeszcze jedną rzecz. Po jakiego za przeproszeniem chuja umawiałeś się z Bellą? - zapytałam na co westchnął .
- Bo chciałem sobie wmówić, że to co do Ciebie czuję to taka braterska miłość, al nie mogłem, wiedziałem, że to coś więcej. A jak Cię zobaczyłem dzisiaj w parku płaczącą. Nie mogłem sobie tego wybaczyć bo ... - zrobił przerwę.
- Bo? - spytałam.
Złapał mnie za rękę po czym zmniejszył dystans między nami jakbym miała za chwilę uciec. - Kocham Cię. - dokończył. Teraz to wszystko zrozumiałam. Też wmawiałam sobie, że to braterska miłość a tak na prawdę jest całym moim życiem.
- Kocham Cię! - powiedziałam a potem złączyliśmy się w czułym pocałunku.
*2lata później*
- Horan! Ruszaj swoje zacne cztery litery, bo spóźnimy się do Emily i Matt'a! - wołałam go zakładając czarne vansy.
- Noo już. A w ogóle to gdzie się z nimi spotykamy? - zapytał zakładając bluzę.
- Dzisiaj piątek. Czyli spotykamy się w kawiarni tak jak zawsze. Nie pamiętasz? - mówiłam kryjąc śmiech.
- Aaa racja. - powiedziałam i cmoknął mnie w policzek po czym wyszliśmy z domu.
Od 2 lat naszą tradycją stało się, że razem z Emily i Matt'em spotykamy się w piątek an pogaduchy. TAK! Emily jest nareszcie z Matt'em. Przyznała się po jakimś miesiącu od pory kiedy z Niall'em wyznaliśmy sobie miłość. Ma zapłon! Pewnie myślcie co z Bellą. Skończyła marnie. Co piątek to z innym chłopakiem przechodzi koło kawiarni a my się śmiejemy. ALE najważniejsze, że ja z Niall'em jesteśmy szczęśliwi.
Siemka ! 
I jak wrażenia? mi się podoba hmm lekko
mówiąc zjebałam to! 
No i przepraszam, że tak długo musicie czekać no ale
wiecie tak jak pisałam wcześniej mam tą karę.
Już poprawiłam wszystkie, ale jeśli dostanę jeszcze 1 tata
zabierze mi Go i w ogóle nie bd miała z wami kontaktu.
Dziękuję też tym co komentują zawsze, bo wiele 
to dla mnie znaczy. 
Trzymacie się i do następnego 
O kim chcecie ? 
Love You All.

CzuBBek.