poniedziałek, 13 maja 2013

#3 Zayn :)



W Londynie mieszkam od roku. Tak w Londynie tutaj gdzie mieszka One Direction. Ja nie jestem ich fanką na miesiąc ja jestem Directioner. Było słoneczne po południe jak na Londyn to się często nie zdarza. Postanowiłam nie siedzieć w domu tylko iść na spacer. Zeszłam na dół w rytmach jednej z piosenek moich idoli, założyłam buty i wyszłam z domu. A nie powiedziałam Wam chyba najważniejszego, kogo najbardziej z nich kocham. Jest to… Zayn. Tak Zayn Malik. Malut o brązowych oczach. No, ale wiadomo, że takie ciacho jak on jest zajęte. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu w końcu zależy mi na ich szczęściu tak jak każdego z piątki. Ale nie oszukujmy się. I tak ich nie spotkam. Postanowiłam, że pójdę do parku. Przed wyjściem z domu zabrałam swój szkicownik, więc postanowiłam, że sobie coś narysuję. Usiadłam na ławce n przeciw jakiejś pary. Dziewczyna promienna, zadowolona. Chłopak w czarnych okularach przygnębiony i smutny. Akurat zaczęła lecieć piosenka „ Little Things” co, jak, co, ale przy tej piosence zawsze wychodzą mi perfekcyjne rysunki nie wiadomo ile razy bym słuchała pod rząd. Ta para trochę przypominała mi Perrie i Zayn’a, ale to było by nie możliwe. Założyłam sobie moje czarne okulary żeby nie było widać jak patrzę na blondynkę. Usiadłam po turecku na ławce i zaczęłam powoli rysować kontury. Zaczęłam od dziewczyny. Szybko poszło, więc po jakiś 30 minutach wyglądała dokładnie jak ona. Teraz został mi tylko ten chłopak. Muszę przyznać, że to było małe wyzwanie. Spojrzałam na niego i zaczęłam powoli rysować. Spoglądając w jego stronę wcale nie zależało mi czy zauważy czy nie, że mu się przyglądam. W słuchawkach zabrzmiały pierwsze nuty Live While We’re Young.  Skupiłam cała swoją uwagę na rysunku, że nie zauważyłam jak chłopak siadł obok mnie i przyglądał się mojej pracy. Kiedy podniosłam głowę, aby się przyjrzeć tej pary już nie było.
- Ładnie rysujesz. – powiedział chłopak, którego rysowałam.
- Yyy dziękuję. – odpowiedziałam lekko speszona.
- Nie ma, za, co, ale mogę Cię o coś spytać?
- Pewnie.
- Bo przyglądałem Ci się jak malowałeś moją dziewczynę i widziałem, że jak patrzyłaś na nią tak skrycie a na mnie jakoś bardziej na luzie, że tak to ujmę.
- Szczerze to nie wiem… Tak po prostu wyszło.
- Ale ty serio masz talent dziewczyno! Publikujesz gdzieś te rysunki?
- Dzięki. Coś ty! Ty tylko takie bazgroły a nie jakieś prace al’a Picasso.
- Mogę zobaczyć inne?
- Yyy… okey. – podałam mu teczkę z moimi pracami, w których były przeważnie portrety bądź cały zespół 1D lub chłopcy z dziewczynami, albo po prostu ja z nimi. Takkk mam nie ograniczoną wyobraźnie.  Nie widziałam dokładnie jego twarzy , bo miał okulary przeciwsłoneczne i Full Cap’a. Ale słowo daje. Mogę się nawet zabić, że podobny był do Zayn’a Malika.
- Woo są świetne. = powiedział oddając mi teczkę.
- Dzięki, jeśli chcesz to możesz sobie kilka zabrać. – powiedziała z uśmiechem
- Serio mógłbym?
- No tak. A dlaczego nie? Rysowanie to moja pasja, więc jeśli nie będzie kilku to jakaś katastrofa się nie stanie.  A zawszę mogę dorysować, więc proszę wybierz, jeśli któreś Ci się spodobał. – powiedziała ponownie podając mu teczkę.
- Okey, ale pod dwoma warunkami. – powiedział znów przeglądając prace.
- Dobrze, więc słucham. – powiedziałam z uśmiechem
- No to powiesz mi twoje imię i pod rysunkami, które sobie wybiorę dostanę od Ciebie autograf.
- [t.i.] i okey. Ale ty też mi powiesz twoje imię. – powiedziałam. Zamiast odpowiedzi oddał mi teczkę i podał rysunki, na których chciał mój autograf. Podpisywała i wybrał same rysunki Zayn’a i jedno tak jakby moje z nim. Zdziwiło mnie to, że mam mu podpisać akurat jego zdjęcia, ale umowa to umowa. Więc machnęłam około 8 szybkich podpisów i podałam mu je. Wybrał jedno ze zdjęć Malika i położył jako pierwsze.
- Tylko masz nie piszczeć, dobra?
- Dobra. – wystarczy, że zdjął okulary a ja zasłoniłam sobie ręką usta, żeby nie zacząć piszczeć. Malika to rozśmieszyło i z powrotem.
- Dobra ja już muszę iść. – powiedziałam i pożegnałam się z Zayn’em. Jednak w tak piękną pogodę zdarzają się cuda. Szłam wolnym krokiem do domu przez park. Nic nie mogło popsuć takiego dnia jak ten. W końcu poznałam swojego idola. Wychodząc z parku miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie śledzi.  Jednak, za każdym razem jak się obejrzałam nikogo nie tam nie było. „Dziwne” – pomyślałam. Po 20 minutach spacerku byłam już w domu. Rzuciłam teczkę na stół w kuchni i poszłam po coś do picia. Mamy jeszcze nie było, więc miałam czas dla siebie. Chwyciłam teczkę i pobiegłam na górę do swojego pokoju. Podeszłam do swojej szafy z płytami i przeglądałam, czego mogłabym dziś posłuchać. Padło na Flo Ride. Włożyłam płytę do odtwarzacza i walnęłam się na łóżko. Chwyciłam laptopa z półki i zaczęłam przeglądać strony plotkarskie. Z czystej ciekawości odwiedziłam profil Zayn’a na TT czy coś twettnął. Nie myliłam się: „ Poznałem dziś w parku ładną dziewczynę, która ma talent plastyczny. Mam nadzieję, że jeszcze ją spotkam.  xx” i pod tym jedna z moich prac. Nie no super po prostu. No nic wyłączyłam i odstawiłam laptopa na półkę. Już miałam wchodzić do łazienki, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zrezygnowana poszłam odtworzyć je. Co tam zobaczyłam wyjaśniło wszystko. Już wiem, kto mnie śledził. A wiecie, kto stał w drzwiach tak bez niczego oparty o futrynę? Zayn. Stał sobie cały uch achany od ucha do ucha. No myślałam, że jak go tak zobaczyłam to mnie coś trafi.
- Emm co tu robisz?
- Miłe przywitanie. Mogę wejść? – spytał grzecznie
- No yyy pewnie. – powiedziałam i wpuściłam go do domu. Zaprosiłam do salonu i usiedliśmy na kanapie. – więc to ty mnie śledziłeś? – spytałam prosto z mostu.
- No tak jak by. – powiedział po czym spuścił głowę w dół.
- No, ale, po, co? Skoro ty chodzisz z Perrie, prawda? – spytałam dla upewnienia, ale i tak znałam odpowiedź.
- Noo widzisz to tak nie do końca. – zaczął. – Boo z Perrie to jest tylko dlatego, że Modest mi kazał. Myślisz, że dlaczego siedziałem tam taki smutny?
- No nie wiem. Ale dlaczego przyszedłeś z tym akurat do mnie?
- Bo wiem, że mogę Tobie zaufać. A wiesz skąd to wiem? – pokręciłam przecząco głową. Chwycił moją dłoń i położył ją na sercu. – Zaufałem sercu. – dokończył. Zatkało mnie. Nie mogłam z siebie wydusić słowa. – Zayn ale… - przerwał mi pocałunkiem.
- Wiem, że prawie Cię nie znam, ale chciałbym Cię poznać. No i wiesz…- poplątał się więc pomogłam mu.
- Tak, Zayn.
- Tak? – spytał z wielkimi oczami.
- Tak, Zayn zostanę twoją dziewczyną. Tylko, co na to Modest. – powiedziałam niepewnie ostatnie zdanie.
- Walić Modest. Znalazłem miłość mojego życia więc umowa jest nie ważna. – powiedział i cmoknął mnie w policzek. – Bierz bluzę i idziemy na spacer.
- Ale co jak to. Przecież oskarżą Cię o to, że zdradzasz ze mną Perrie. – zapytałam zdenerwowana.
- Nie oskarżą spokojnie. Perrie też ma się pokazać ze swoim nowym chłopakiem, więc akurat nie wyjdzie na to tylko potwierdzimy najwyżej że spotykaliśmy się jako przyjaciele to jak?
- Okey, ale masz być cały czas koło mnie.
- No oczywiście. – pocałowaliśmy się i wyszliśmy.
I tak zaczęła się wasza historia. Z Zayn’em jesteście już dwa miesiące i codziennie dowiadujesz się czegoś nowego. Mama zaakceptowała wasz związek i nie miała nic przeciwko. A dziś idziecie na randkę. 


Dziękuję za tyle komentarzy. I jeśli piszecie z anonima to się podpisujcie. 
Dziękuję.

3 komentarze:

  1. Jezuuu.. Boski! awww *.* Musze Ci przyznać, że jeszcze nie czytałam takiego zajebistego imagina z Zayn'em ;p Dawaj jakiś następny :D :* ~ Lucy

    OdpowiedzUsuń
  2. Omomomom Jaram się Kochanie *..* Świetneee ;* ~Jola <3o

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski imagin.Najlepszy jaki czytałam - Cassie

    OdpowiedzUsuń