W Londynie mieszkam od roku. Tak w Londynie tutaj gdzie
mieszka One Direction. Ja nie jestem ich fanką na miesiąc ja jestem Directioner.
Było słoneczne po południe jak na Londyn to się często nie zdarza. Postanowiłam
nie siedzieć w domu tylko iść na spacer. Zeszłam na dół w rytmach jednej z
piosenek moich idoli, założyłam buty i wyszłam z domu. A nie powiedziałam Wam
chyba najważniejszego, kogo najbardziej z nich kocham. Jest to… Zayn. Tak Zayn
Malik. Malut o brązowych oczach. No, ale wiadomo, że takie ciacho jak on jest
zajęte. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu w końcu zależy mi na ich
szczęściu tak jak każdego z piątki. Ale nie oszukujmy się. I tak ich nie
spotkam. Postanowiłam, że pójdę do parku. Przed wyjściem z domu zabrałam swój
szkicownik, więc postanowiłam, że sobie coś narysuję. Usiadłam na ławce n
przeciw jakiejś pary. Dziewczyna promienna, zadowolona. Chłopak w czarnych okularach
przygnębiony i smutny. Akurat zaczęła lecieć piosenka „ Little Things” co, jak,
co, ale przy tej piosence zawsze wychodzą mi perfekcyjne rysunki nie wiadomo
ile razy bym słuchała pod rząd. Ta para trochę przypominała mi Perrie i Zayn’a,
ale to było by nie możliwe. Założyłam sobie moje czarne okulary żeby nie było
widać jak patrzę na blondynkę. Usiadłam po turecku na ławce i zaczęłam powoli
rysować kontury. Zaczęłam od dziewczyny. Szybko poszło, więc po jakiś 30
minutach wyglądała dokładnie jak ona. Teraz został mi tylko ten chłopak. Muszę
przyznać, że to było małe wyzwanie. Spojrzałam na niego i zaczęłam powoli
rysować. Spoglądając w jego stronę wcale nie zależało mi czy zauważy czy nie,
że mu się przyglądam. W słuchawkach zabrzmiały pierwsze nuty Live While We’re
Young. Skupiłam cała swoją uwagę na
rysunku, że nie zauważyłam jak chłopak siadł obok mnie i przyglądał się mojej
pracy. Kiedy podniosłam głowę, aby się przyjrzeć tej pary już nie było.
- Ładnie rysujesz. – powiedział chłopak, którego rysowałam.
- Yyy dziękuję. – odpowiedziałam lekko speszona.
- Nie ma, za,
co, ale mogę Cię o coś spytać?
- Pewnie.
- Bo
przyglądałem Ci się jak malowałeś moją dziewczynę i widziałem, że jak patrzyłaś
na nią tak skrycie a na mnie jakoś bardziej na luzie, że tak to ujmę.
- Szczerze to
nie wiem… Tak po prostu wyszło.
- Ale ty serio
masz talent dziewczyno! Publikujesz gdzieś te rysunki?
- Dzięki. Coś
ty! Ty tylko takie bazgroły a nie jakieś prace al’a Picasso.
- Mogę zobaczyć
inne?
- Yyy… okey. –
podałam mu teczkę z moimi pracami, w których były przeważnie portrety bądź cały
zespół 1D lub chłopcy z dziewczynami, albo po prostu ja z nimi. Takkk mam nie
ograniczoną wyobraźnie. Nie widziałam
dokładnie jego twarzy , bo miał okulary przeciwsłoneczne i Full Cap’a. Ale słowo
daje. Mogę się nawet zabić, że podobny był do Zayn’a Malika.
- Woo są
świetne. = powiedział oddając mi teczkę.
- Dzięki, jeśli
chcesz to możesz sobie kilka zabrać. – powiedziała z uśmiechem
- Serio
mógłbym?
- No tak. A
dlaczego nie? Rysowanie to moja pasja, więc jeśli nie będzie kilku to jakaś
katastrofa się nie stanie. A zawszę mogę
dorysować, więc proszę wybierz, jeśli któreś Ci się spodobał. – powiedziała
ponownie podając mu teczkę.
- Okey, ale pod
dwoma warunkami. – powiedział znów przeglądając prace.
- Dobrze, więc
słucham. – powiedziałam z uśmiechem
- No to powiesz
mi twoje imię i pod rysunkami, które sobie wybiorę dostanę od Ciebie autograf.
- [t.i.] i
okey. Ale ty też mi powiesz twoje imię. – powiedziałam. Zamiast odpowiedzi
oddał mi teczkę i podał rysunki, na których chciał mój autograf. Podpisywała i
wybrał same rysunki Zayn’a i jedno tak jakby moje z nim. Zdziwiło mnie to, że
mam mu podpisać akurat jego zdjęcia, ale umowa to umowa. Więc machnęłam około 8
szybkich podpisów i podałam mu je. Wybrał jedno ze zdjęć Malika i położył jako
pierwsze.
- Tylko masz
nie piszczeć, dobra?
- Dobra. –
wystarczy, że zdjął okulary a ja zasłoniłam sobie ręką usta, żeby nie zacząć
piszczeć. Malika to rozśmieszyło i z powrotem.
- Dobra ja już
muszę iść. – powiedziałam i pożegnałam się z Zayn’em. Jednak w tak piękną pogodę
zdarzają się cuda. Szłam wolnym krokiem do domu przez park. Nic nie mogło
popsuć takiego dnia jak ten. W końcu poznałam swojego idola. Wychodząc z parku
miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie śledzi. Jednak, za każdym razem jak się obejrzałam
nikogo nie tam nie było. „Dziwne” – pomyślałam. Po 20 minutach spacerku byłam
już w domu. Rzuciłam teczkę na stół w kuchni i poszłam po coś do picia. Mamy jeszcze
nie było, więc miałam czas dla siebie. Chwyciłam teczkę i pobiegłam na górę do
swojego pokoju. Podeszłam do swojej szafy z płytami i przeglądałam, czego
mogłabym dziś posłuchać. Padło na Flo Ride. Włożyłam płytę do odtwarzacza i
walnęłam się na łóżko. Chwyciłam laptopa z półki i zaczęłam przeglądać strony
plotkarskie. Z czystej ciekawości odwiedziłam profil Zayn’a na TT czy coś
twettnął. Nie myliłam się: „ Poznałem dziś w parku ładną dziewczynę, która ma
talent plastyczny. Mam nadzieję, że jeszcze ją spotkam. xx” i pod tym jedna z moich prac. Nie no super
po prostu. No nic wyłączyłam i odstawiłam laptopa na półkę. Już miałam wchodzić
do łazienki, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zrezygnowana poszłam odtworzyć
je. Co tam zobaczyłam wyjaśniło wszystko. Już wiem, kto mnie śledził. A wiecie,
kto stał w drzwiach tak bez niczego oparty o futrynę? Zayn. Stał sobie cały uch
achany od ucha do ucha. No myślałam, że jak go tak zobaczyłam to mnie coś
trafi.
- Emm co tu
robisz?
- Miłe
przywitanie. Mogę wejść? – spytał grzecznie
- No yyy
pewnie. – powiedziałam i wpuściłam go do domu. Zaprosiłam do salonu i
usiedliśmy na kanapie. – więc to ty mnie śledziłeś? – spytałam prosto z mostu.
- No tak jak
by. – powiedział po czym spuścił głowę w dół.
- No, ale, po,
co? Skoro ty chodzisz z Perrie, prawda? – spytałam dla upewnienia, ale i tak
znałam odpowiedź.
- Noo widzisz
to tak nie do końca. – zaczął. – Boo z Perrie to jest tylko dlatego, że Modest
mi kazał. Myślisz, że dlaczego siedziałem tam taki smutny?
- No nie wiem.
Ale dlaczego przyszedłeś z tym akurat do mnie?
- Bo wiem, że
mogę Tobie zaufać. A wiesz skąd to wiem? – pokręciłam przecząco głową. Chwycił moją
dłoń i położył ją na sercu. – Zaufałem sercu. – dokończył. Zatkało mnie. Nie mogłam
z siebie wydusić słowa. – Zayn ale… - przerwał mi pocałunkiem.
- Wiem, że
prawie Cię nie znam, ale chciałbym Cię poznać. No i wiesz…- poplątał się więc
pomogłam mu.
- Tak, Zayn.
- Tak? – spytał
z wielkimi oczami.
- Tak, Zayn
zostanę twoją dziewczyną. Tylko, co na to Modest. – powiedziałam niepewnie
ostatnie zdanie.
- Walić Modest.
Znalazłem miłość mojego życia więc umowa jest nie ważna. – powiedział i cmoknął
mnie w policzek. – Bierz bluzę i idziemy na spacer.
- Ale co jak
to. Przecież oskarżą Cię o to, że zdradzasz ze mną Perrie. – zapytałam zdenerwowana.
- Nie oskarżą
spokojnie. Perrie też ma się pokazać ze swoim nowym chłopakiem, więc akurat nie
wyjdzie na to tylko potwierdzimy najwyżej że spotykaliśmy się jako przyjaciele
to jak?
- Okey, ale
masz być cały czas koło mnie.
- No
oczywiście. – pocałowaliśmy się i wyszliśmy.
I tak zaczęła
się wasza historia. Z Zayn’em jesteście już dwa miesiące i codziennie
dowiadujesz się czegoś nowego. Mama zaakceptowała wasz związek i nie miała nic
przeciwko. A dziś idziecie na randkę.
Dziękuję za tyle komentarzy. I jeśli piszecie z anonima to się podpisujcie.
Dziękuję.

Jezuuu.. Boski! awww *.* Musze Ci przyznać, że jeszcze nie czytałam takiego zajebistego imagina z Zayn'em ;p Dawaj jakiś następny :D :* ~ Lucy
OdpowiedzUsuńOmomomom Jaram się Kochanie *..* Świetneee ;* ~Jola <3o
OdpowiedzUsuńBoski imagin.Najlepszy jaki czytałam - Cassie
OdpowiedzUsuń